Ostatnie wpisy
|
czwartek, 26 stycznia 2012
Mavs odebrali pierścienie
W końcu je mają! Miesiąc od rozpoczęcia skróconego i mocno opóźnionego sezonu i ponad 7 miesięcy po tym, jak wznosili w górę puchar Larry O'Briena. Kibice Mavericks wczoraj wieczorem wypełnili halę American Airlines Center w Dallas do ostatniego miejsca. ![]() "Dziesięciokrotny All-Star, MVP ligi z 2007 roku, MVP Finałów 2011. Pewnego dnia będzie miał swój pomnij przed halą. Bez wątpienia najlepszych gracz w historii klubu Mavericks.... Dirk Nowitzki!!!" Wymieniono także nieobecnych graczy, którzy rozjechali się po lidze a w czerwcu ubiegłego roku mieli swój wkład w mistrzostwo: Tyson Chandler (Knicks), DeShavn Stevenson (Nets), Caron Butler (Clippers), Corey Brewer (Nuggets) oraz dwóch, którzy byli obecni w czasie ceremonii ale w Dallas już nie grają - J.J. Barea (Minnesota) i Peja Stojakovic (koniec kariery). Klub Marka Cubana nie mógł pozwolić sobie na "zwykłe" pierścienie więc pewnie dlatego, że były "niezwykłe" trwało to dłużej niż zawsze. Właściciel Mavs wydał $1.4 mln na komplet pierścieni dla 15-osobowego, mistrzowskiego składu oraz sztabu trenerskiego. Każdy jest inny - ma wygrawerowane nazwisko i numer właściciela. Wspólne są: motto drużyny "The Time Is Now" oraz "WORLD" i "CHAMPIONS". Pierścienie przyozdobione są prawdziwymi diamentami.
Trener Rick Carlisle należy od czerwca do ekskluzywnego, wąskiego grona ludzi, którzy mają mistrzowskie pierścienie jako trenerzy a wcześniej jako zawodnicy. Coach Mavs był gracze Boston Celtics, z którymi w sezonie 1985-1986 sięgał po tytuł. Na początku stycznia Mavs odwiedzili Biały Dom ![]() 1but.pl -> Aż 270 modeli butów do kosza -> Zobacz
wtorek, 24 stycznia 2012
Zadzwońcie po milicję
W nocy z soboty na niedzielę obejrzałem sobie mecz Knicks - Nuggets. W meczu tym została popełniona zbrodnia na koszykówce i na zawodników Nowego Jorku powinna czekać po meczu policja i nawet jeśli nie odsiadka, to powinno czekać ich przynajmniej dokładne przesłuchanie. Są drużyny, które oglądam regularnie oraz takie do których zaglądam od czasu do czasu z ciekawości, żeby sprawdzić jak im idzie. Zajrzałem do Knicks i to co zobaczyłem w sobotę to był dla mnie szok. Zero, podkreślam słowo zero defensywy - Knicks nie wracali do obrony przez co kilka razy zostali skarceni szybką ale latwą piłką po straconych punktach Nuggets. W ataku pozycyjnym goście z Kolorado stosowali ekstremalnie proste rozwiązania, które w tym meczu okazywały się wyjątkowo skuteczne. Wiele prostych podań i zbiegnięć pod kosz czyli tzw back doorowe zagrania - Knicks stracili koło 20 punktów w samej pierwszej połowie z tego typu zagrań Nuggets. A w ataku? Jeszcze gorzej, patologia przez duże P. O ile ekipy Mike'a D'Antoniego zawsze znane były z maskowania słabszej obrony skutecznym, przebojowym, nieprzewidywalnym atakiem o tyle ta drużyna po prostu nie ma czym maskować swojej fatalnej obrony bo atak nie wiem czy nie jest gorszy. Kto ma piłkę ten rzuca - tak to wyglądało w skrócie. Żadnych zasłon z piłką czy bez piłki, drugie podanie po przekozłowaniu połowy w większości przypadków było już ostatnim podaniem w akcji. Jeśli wpada to pół biedy - tu nie wpadało. Wyglądało to jak gra amatorskiej drużyny, która została wyrzucona z ligi po tym jak nie zapłaciła wpisowego, po drodze przegrywając wszystko co mogła. Żadnych ciekawszych pomysłów na grę tylko piłka do Melo i dziękuję. Dla Nuggets był to czwarty z rzędu wyjazdowy mecz i każda normalna drużyna wygrałaby to bez problemów... ale nie Knicks. Ostatnio tendencją stało się, że jakiś gracz przeciwko Nowojorczykom bije swoje rekordy. Tak samo było i w tym meczu. Były Knick - Danilo Gallinari rzucił 37 punktów i zebrał 11 piłek - na luzie. Knicks przegrali swój szósty z rzędu mecz a Anthony w ostatnich czterech meczach oddał... 105 rzutów z gry, trafił...35. I tu jest pies pogrzebany. Amare w tym samym czasie oddał 51 rzutów a trafił 21. Nie twierdzę w tym momencie, że lekiem na chorobę Knicks jest posyłanie większej ilości piłek do Stoudemire'a, chcę powiedzieć, że przez to iż trafia ich za dużo do Melo, atak Knicks jest dziecinnie prosty do przewidzenia. To zbyt ogromna różnica jak na graczy, którzy w teorii mieli być wspólnie liderami tej drużyny. To dziwne biorąc pod uwagę, że D'Antoni to mimo wszystko całkiem niezły strateg w ofensywie. Nie wiem czemu w tym sezonie skończyły mu się pomysły i jedyne co Knicks potrafią zagrać to posłać piłkę do Melo na 45 stopień, 5-6 metrów od kosza. Nie wiem. Ważnym elementem filozofii gry byłego trenera Suns jest zawsze pozycja rozgrywającego i być może tutaj najbardziej cierpią Knicks nie mający na tej pozycji dobrych graczy. Wiem jedno - drużyna ta w tym momencie nie jest materiałem nawet na play-offy, nie z taką grą. A przecież bądź co bądź skład mają ósemkę Wschodu - bezsprzecznie a przecież przed sezonem ktoś nawet przebąkiwał o mistrzostwie - dziś wydaje się to tak odległe jak najlepsze lata gry Mike'a Bibby'ego w Sacramento i tak śmieszne jak słowo "obrona" wypowiadane z ust D'Antoniego. Jeśli w Nowym Jorku marzą o czymś wielkim a przecież tak jest to ktoś z Wielkiej Dwójki musi pożegnać się z drużyną. Ewentualnie trzeba wymienić trenera bo okazuje się, że w tym rozdaniu jego filozofia się nie sprawdza a przecież on innej nie zna...
poniedziałek, 23 stycznia 2012
Howard i Gasol Graczami Tygodnia
Dwight Howard, center Orlando Magic i Marc Gasol, center Memphis Grizzlies zostali wybrani Graczami Tygodnia jako reprezentanci swoich Konferencji. Pod uwagę brane były osiągnięcia z meczów granych od poniedziałku 16. stycznia do niedzieli 22. stycznia. Howard notował w ubiegłym tygodniu średnie na poziomie 19.5 punktu, 18.8 zbiórki, 2.8 asysty oraz 2.8 bloku a jego Magic wygrali 3 z 4 meczów. D-12 zaliczył 3 razy double-double w tym dwa na niesamowitym poziomie 20/20. Howard za cały sezon jest liderem w zbiórkach (16.1), jest trzeci w skuteczności z gry (58%) i piąty w blokach (2.3). Gasol z kolei poprowadził Grizzlies do kompletu wygranych w 4 meczach samemu grając na poziomie 19.5 punktu, 9.8 zbiórki, 4.5 asysty oraz 2.5 bloku. Hiszpan zaliczył trzy razy double-double. Młodszy brat Pau Gasola gra póki co swój najlepszy sezon w NBA. Jego średnie po 15 meczach sezonu wynoszą: 15.2 punktu, 10.6 zbiórki, 3.1 asysty, 2.6 bloku oraz 1.1 przechwytu. Nominowani do nagrody byli także: Joe Johnson, Josh Smith, Danilo Gallinari, Al Harrington, Mike Conley, Chris Bosh, LeBron James, Brandon Jennings, Russell Westbrook, LaMarcus Aldridge oraz Steve Nash. ![]() 1but.pl -> Aż 270 modeli butów do kosza -> Zobacz
sobota, 21 stycznia 2012
Magic zagrają z Howardem va banque?
Zarząd klubu Orlando Magic z menadżerem Otisem Smithem na czele, stoją przed trudnym wyborem - sprzedać Dwighta Howarda, najlepszego centra NBA do innego klubu i "na otarcie łez" sprowadzić kogoś w zamian czy zaryzykować i postawić wszystko na jedną kartę - zostawić go do końca sezonu i liczyć na zakontraktowanie go latem? ![]() 26-latek przed rozpoczęciem sezonu podobno odbył emocjonalną rozmowę z zarządem klubu, w której wyznał że chce zmienić otoczenie. Padły nazwy klubów, w których D-12 chciałby ewentualnie kontynuować swoją karierę - Nets, Lakers i Mavs. Ludzie blisko związani z Howardem przekonują jednak, że sprawa jest bardziej złożona niż mogłoby się wydawać, bardziej złożona niż choćby historia odejścia Carmelo Anthony'ego z Denver. Howard, według ich relacji zachowuje się jak dziecko - raz mówi o zmianie klubu by kilka dni później opowiadać o walce o mistrzostwo z Magic i końcu kariery na Florydzie. Być może, w taki sposób jaki potrafi, jaki uważa za słuszny, daje sygnały zarządowi klubu, że ich polityka mu nie odpowiada, że on jako lider ma za mało do powiedzenia np. w sprawach kadrowych... a w głębi serca chce pozostać tu gdzie jest. Odwołanie się do podstaw psychologii pozwala przypuszczać, że w tej teorii może być wiele prawdy. Howard jak dziecko potrzebuje zwrócić na siebie uwagę "patrzcie na mnie - mówi brzdąc - Tu jestem. Zajmujcie się mną bo będę zły i będę płakał." Infantylny sposób bycia w połączeniu z bądź co bądź charakterem prawdziwego fightera, niesamowitego sportowca o imponujących warunkach fizycznych dają mieszankę jaką obserwujemy. Howard chce wygrywać i chce robić to w Orlando, widzi jednak że po awansie do Wielkiego Finału w 2009 roku, kiedy wydawało się że klub jest maleńki krok od mistrzostwa w zasadzie zamiast do przodu zrobiono dwa kroki w tył. Ze ścisłej elity NBA, Magic spadli o co najmniej jedną klasę. Co boli Howarda najbardziej, to fakt że nie miał do powiedzenia prawie nic w sprawach kadrowych i tylko patrzył jak w drzwiach klubu mijali się kolejni zawodnicy. Musiał zareagować... i zrobił to. Otis Smith ma czas do 15 marca, żeby podjąć decyzję - być może kluczową nie tylko dla swojej przyszłości na stanowisku ale także a może przede wszystkim dla układu sił w NBA. Może też zagrać o wszytko, przeczekać i z końcem sezonu podjąć próbę zatrzymania Howarda na lata w Orlando. Jednym z nielicznych atutów, jakie ma po swojej stronie Smith jest nowa umowa zbiorowa między ligą a związkiem graczy, podpisana przez strony na zakończenie lockoutu. W jej myśl zawodnik przedłużający umowę ze swoim klubem może liczyć na dużo większe pieniądze niż wolny agent zmieniający drużyny. Magic mogą już za niecałe pięć miesięcy położyć na stole do podpisania 5-letni kontrakt o wartości $110 mln. Każdy inny klub może mu zagwarantować "tylko" $80 mln. płatne w 4 lata. Nawet dla gracza formatu Howarda będzie to argument, wobec którego ciężko będzie przejść obojętnie. Czy będzie decydujący? Zapewne nie... Howard, zakładając że nie zostanie sprzedany, może dać ostatnią szansę klubowi na zapewnienie go że wszystko idzie w dobrym kierunku, że plan na mistrzostwo jest prawdziwym planem a nie dziełem przypadku i nieprzemyślanych decyzji. Zamiast wchodzić na rynek wolnych agentów już tego lata, D-12 może wykorzystać 'opcję gracza' zapisaną w jego obecnym kontrakcie i związać się z Magic na najbliższy sezon. W rozgrywkach 2012-2013 zarobiłby $19,2mln a klubowi dał czas i szansę na przekonanie go, że wszystko to czego szuka w sferze sportowej znajduje się bardzo blisko i nie musi szukać tego nigdzie indziej. Co zrobi Dwight? Czy pójdzie śladem Shaq'a i zostawi Orlando dla Los Angeles? A może z Deronem Williamsem, swoim kolegą z reprezentacji USA stworzy super-duet za rosyjskie miliony w Nest? Może da się namówić Markowi Cubanowi i uwierzy w wizję budowania potęgi Mavs?... A może Dwight, jak przystało na największego wesołka NBA, dziecko w ciele gladiatora bawi się z nami wszystkimi od początku wiedząc, że nigdzie się nie wybiera. W końcu gdzie będzie czuł się najlepiej ze swoim charakterem i szerokim uśmiechem jeśli nie w mieście Myszki Miki? ![]() 1but.pl -> Aż 270 modeli butów do kosza -> Zobacz Nike Zoom Kobe VII Supreme
Jeszcze raz o nowych "Kobenach". Nie miałem ich jeszcze w rękach ani na nogach, więc ocenić ich nie mogę. Mogę natomiast zachwycić się reklamą tego modelu i całego pomysłu na "Kobe System". Nike nie tylko zatrudnia najlepszych inżynierów od wymyślania wszystkich innowacji w kolejnych modelach butów nie tylko koszykarskich, ale także najlepszych speców od reklamy. Pisałem o tym nieraz i pewnie jeszcze wiele razy powtórzę - uwielbiam reklamy Nike. Ta jest zrobiona z takim rozmachem, że aż trudno uwierzyć jak od pomysłu dało się przejść do realizacji. Popatrzcie na ludzi, do których mówi Kobe. Szok! Najlepsi sportowcy, ludzie muzyki, rozrywki no i Richard Branson - jeden z najbogatszych ludzi świata. Dobre $ to raczej nie był dla nich argument za wzięciem udziału w projekcie Nike i Kobego. ![]() ![]() ![]() Już wiadomo na pewno, że każda para wyposażona jest w dwa rodzaje wkładek: PLAY FAST - niska, wyposażona w 2 jednostki ZOOM, na pięcie i na śródstopiu oraz wysoka PLAY STRONG - o podobnych właściwościach amortyzacyjnych z podwyższeniem na staw skokowy. Korzystając z okazji zapraszam do odwiedzenia strony 1But.pl jak możecie zauważyć pod każdym wpisem na moim blogu jest to "butowy" portal, z którym współpracuję od października 2010. Mają bardzo duży wybór jeśli chodzi o buty do koszykówki ale nie tylko bo jest tam obuwie praktycznie na każdą okazję - nie tylko sportową. Są też Nike Zoom Kobe VII..... 1but.pl -> Aż 270 modeli butów do kosza -> Zobacz Gortata kołacze ciężkiej pracy
Minęły 4 min. pierwszej kwarty, na tablicy wyświetlał się wynik 6:6... i wtedy pojawił się on. Hak, jump shot, dunk, layup, dobitka, prawa, lewa ręka, kozioł, kozioł, spin... basket! Gortat grał tak, jakby chciał pokazać to, czego do tej pory nauczył się w NBA. A umie dużo. Warte podkreślenia grubą kreską jest to, że Marcin w swoich ruchach typowych dla centra jest oburęczny. Nie ma znaczenia czy dostaje piłkę z prawej czy lewej strony, tysiące godzin morderczego treningu teraz procentują, Polak może kończyć akcje na rożne sposoby z taką samą precyzją i pewnością. Bez pracy nie ma kołaczy. Ciężka praca zawsze wygra z talentem, jeśli talent nie jest poparty ciężka pracą. Te stare prawdy życiowe odnoszące się nie tylko do sportu pasują do Marcina jak ulał. Może i są gracze bardziej utalentowani od Marcina...na pewno są. Tym lepiej dla niego, bo to co teraz ma zawdzięcza tylko i wyłącznie sobie. Są gracze, którzy dostają się do ligi bo mają dobrego agenta po czym spadają z niej tak szybko jak przyszli. Gortat spłacił dawno wszystkie zaciągnięte wcześniej kredyty zaufania a swoim byłym kolegom z Niemiec, którzy grają teraz w III lidze holenderskie czy belgijskiej może służyć za żywy przykład, że do NBA wcale nie jest daleko - trzeba tylko iść dobrą drogą... Od stanu 6:6 w ataku Suns istniał tylko Gortat (i jak to brzmi?). Rzucił 14 punktów z rzędu a podczas jednego z time-outów Bostonu piątkę w dowód uznania przybił z nim nawet Doc Rivers. M.G. skończył mecz z 24 punktami, 12 zbiórkami, 1 przechwytem i 2 blokami. MECZ Było to jego siódme z rzędu double-double a ósme ogółem w tym sezonie - więcej mają tylko Kevin Love (14), Dwight Howard (10) oraz Andrew Bynum, DeMarcus Cousins i Blake Griffin (po 9). Jeśli Gortat nie jest kandydatem do roli zmiennika podstawowego centra składu Zachodu, to kto nim jest? Nene 2 double-doubles w tym sezonie i niższe średnie od Polaka? DeAndre Jordan - ani jednego double-double. Wyróżnia go tylko atletyzm i widowiskowy styl bo technicznie ustępuje o kilka klas. ![]() Tak w ogóle to była bardzo ciekawa kolejka w NBA. * Wolves pokazali charakter w II połowie wyjazdowego meczu z Clippers. Przegrywali momentami nawet 15 punktami... ale wygrali dzięki game-winnerowi Kevina Love (you gotta Love that). Darko Milicic rzucił 22 punkty, zebrał 7 piłek i wypłacił 2 bloki... oba Griffinowi! MECZ * Blazers pokonali na wyjeździe Raptors w meczu ciekawym tylko dla fanów którejś z ekip. LaMarcus Aldridge rzucił 33 punkty, zebrał 23 piłki a do tego dorzucił 5 asyst i 2 przechwyty. Jeśli to nie jest pełnoprawny uczestnik All-Star Game, jeśli to nie jest pełnoprawny reprezentant kraju, to ja nie wiem. MECZ * Radzę zwrócić uwagę na 76ers. Wczoraj wygrali z Hawks i z bilansem 11:4 są na drugim miejscu Wschodu. Ekipy Douga Collinsa zawsze grają ładnie dla oka, zespołowo ale nie zawsze wygrywają. Ci i ładnie grają i wygrywają. MECZ * Bucks, po ośmiu nieudanych próbach wygrali swój pierwszy mecz na wyjeździe w tym sezonie. Nie było zawieszonego Kapitana Jacka ale był Brandon Jennings - 36 punktów (6x3), 5 asyst, dobra skuteczność i wszystko to na oczach bardzo krytycznej i znającej się na koszykówce jak mało która publiczności w MSG. Knicks mówili coś przed sezonem i mistrzostwie....hmm, na razie nie pachnie to nawet play-offami. MECZ 1but.pl -> Aż 270 modeli butów do kosza -> Zobacz David Stern chce zmienić kilka przepisów
Jeśli zdarza Wam się zasnąć podczas zbyt długich time-outów oglądając NBA późno w nocy, jeśli drażnią Was częste przerwy podczas transmisji Waszej ulubionej ligi, to być może David Stern jest Waszym wybawcą. Stern ma wielu krytyków na całym świecie ale nie można odmówić mu doskonałego wyczucia potrzeb kibiców na całym świecie. Jego polityka i odważne pomysły wyciągnęły NBA z kryzysu lat 80' by sukcesywnie wspinać się na sam szczyt popularności. Komisarz ma kilka nowych pomysłów jak jeszcze bardziej uatrakcyjnić odbiór NBA na całym świecie. Jednym z nich jest ograniczenie liczby przerw na żądanie, które sprawiają, że IV kwarty i dogrywki wyrównanych meczów nienaturalnie rozciągają się w czasie zabierając nieco z płynności i poziomu emocji podczas transmisji. „Będziemy rozmawiać na temat skasowania jednego lub dwóch time-outów przysługujących dziś trenerom. Nie powinno być tak, że ostatnia kwarta, nawet bardzo wyrównanego meczu rozciąga się do ponad godziny czasu rzeczywistego.” - mówi Stern. Innym, bardziej rewolucyjnym pomysłem jest sięgnięcie do przepisów FIBA jeśli chodzi o dotykanie piłki po oddanym rzucie. „Mam zamiar namówić właścicieli klubów do przyjęcia zmian. Nie są to zmiany radykalne, już o tym dyskutowaliśmy. Mówiąc w skrócie chodzi o to, że kiedy piłka po oddanym rzucie dotknie obręczy mogłaby być legalnie zbijana, zbierana, dobijana. Dziś w oparciu o nasze przepisy czasem ciężko jest ocenić sędziom czy piłka była legalnie zbita, czy była jeszcze w 'kominie' czy już nie. A przecież nie chcemy, żeby arbitrzy co chwilę musieli korzystać z zapisu video. Kamera rejestrująca ruch piłki z góry może pokazać czy sędziowie mieli rację ale przecież nie o to chodzi. Często jest nie da się ocenić czy piłka miała szansę wpaść do kosza czy nie. Uproszczenie tego przepisu śladem FIBA, uczyniłoby naszą grę w NBA płynniejszą, szybszą z mniejszą ilością kontrowersyjnych, dwuznacznych decyzji sędziowskich. Dziś nasi sędziowie chętnie korzystają z przysługującej im możliwości analizy video poszczególnych trudnych do oceny akcji ale nie chcemy, żeby stało się to nawykiem a liczba przerw w grze tym wywołanych rosła. To są najważniejsze rzeczy na przyszłość, które chcę przedyskutować i przeforsować.” - mówi David Stern. ![]() 1but.pl -> Aż 270 modeli butów do kosza -> Zobacz
piątek, 20 stycznia 2012
All-Star Game: Cząstkowe wyniki. Głosować na MG?
![]() W tym sezonie gospodarzem Weekendu Gwiazd będzie miasto Orlando. 26 lutego zagrają przeciwko sobie najlepsi gracze obu Konferencji, dzień wcześniej odbędą się konkursy a dwa dni wcześniej mecz Debiutantów z Drugoroczniakami. W tle wydarzeń Dwight Howard wcieli się w rolę gospodarza imprezy i zorganizuje ekskluzywną imprezę w najlepszym i najdroższym klubie w Orlando dla gwiazd i szeroko rozumianych osób z ich otoczenia. Poniżej wstępne wyniki głosowania na gwiazdy obu Konferencji Konferencja Wschodnia Skrzydłowi: LeBron James 972580, Carmelo Anthony 779945, Amar'e Stoudemire 281617, Kevin Garnett 268,980, Chris Bosh 209640, Luol Deng, 166671, Paul Pierce 145077, Carlos Boozer 101612, Andrea Bargnani 93456, Hedo Turkoglu 80694. Obrońcy: Derrick Rose 1040210, Dwyane Wade 972015, Rajon Rondo 394672, Ray Allen 274233, Deron Williams 143941, Jose Calderon 84881, Richard Hamilton 64757, John Wall 61160, Kyrie Irving 53300, Joe Johnson 40718. Centrzy: Dwight Howard 1161797, Joakim Noah 141683, Tyson Chandler 107735, Joel Anthony 67210, JaVale McGee 41249, Al Horford 35860. Konferencja Zachodnia Skrzydłowi: Kevin Durant 973152, Blake Griffin 619913, Dirk Nowitzki 354434, Pau Gasol 327596, Kevin Love 232656, LaMarcus Aldridge 188829, Tim Duncan 133575, Lamar Odom 96080, Metta World Peace 63055, Danilo Gallinari 59646. Obrońcy: Kobe Bryant 1110379, Chris Paul 835026, Ricky Rubio 248423, Steve Nash 188537, Russell Westbrook 167996, Kyle Lowry 132972, Monta Ellis 105926, Manu Ginobili 79821, Jason Kidd 79783, Chauncey Billups 73429. Centrzy: Andrew Bynum 777365, DeAndre Jordan 214883, Marc Gasol 182992, Nene 144066, Marcin Gortat 92511, Kendrick Perkins 66380. Tak to mniej więcej wygląda w tym momencie. Ja właśnie oddałem swój głos na: Wschód: LeBron James Andre Iguodala Rajon Rondo Dwyane Wade Dwight HowardReszta składu: Derrick Rose, Deron Williams, Melo Anthony, Amare Stoudemire, Brandon Jennings, Josh Smith i Kevin Garnett. Zachód: Kevin Durant Kevin Love Kobe Bryant Monta Ellis Marcin GortatReszta składu: Blake Griffin, LaMarcus Aldridge, Chris Paul, Russell Westbrook, Rudy Gay, Pau Gasol i Dirk Nowitzki. Ameryki nie odkrywam, bo co tu można rewolucyjnego wymyślić. To są moje głosy a nie próba przewidywania przyszłości. Dlaczego takie a nie inne nazwiska? Bo takie chciałbym zobaczyć w tym roku. Dlaczego Gortat? A dlaczego nie? Na początku sezonu ruszyła wielka akcja głosowania na Polaka, żeby znalazł się w tym prestiżowym gronie. Później pojawiła się kontrakcja fantastów głoszących teorie, że nie powinniśmy bo to, bo tamto... ale o co chodzi? Nie chciałem przez 6 kolejnych lat oglądać Yao Minga w pierwszej piątce Gwiazd Zachodu mimo, że nawet go lubiłem. Yao miewał sezony, w których miejsce w składzie Gwiazd było uzasadnione ale czy w pierwszej piątce to już sprawa dyskusyjna i śmierdząca jak owoc duriana - w Azji przysmak. Zapewne w Orlando jako starter wybiegnie na parkiet Andrew Bynum i z tym wyborem nie ma co dyskutować. Ale nie widzę nic złego/dziwnego/nadzwyczajnego w tym, żeby Polak powalczył o miejsce dla zmiennika. Jasne, rezerwy wybierają trenerzy a mój głos idzie na pierwszą piątkę. Trudno, taka specyfika głosowania. Marcin ze średnią 14.1 punktu jest obecnie czwartym strzelcem wśród centrów Zachodu. A jeśli wziąć pod uwagę, że wyprzedzają go: silny skrzydłowy Pau Gasol (14.7 punktu) i fałszywy center Al Jefferson (18.3) to wychodzi nam, że od Polaka na tej pozycji prawdziwego centra lepiej punktuje tylko Bynum (16.3). Zbiórki: Ze średnią 9.1 Gortat jest na piątym miejscu. Tu też wyprzedzają go Gasol (10.9) i nieznacznie Jefferson (9.2). Bloki: Ze średnią 1.6 Marcin jest siódmy. Skuteczność z gry na poziomie 60% w porównaniu z tym, z którymi Gortat ewentualnie powalczy o głosy trenerów, jest gorsza tylko od skuteczności DeAndre Jordana (68%). Gdyby nie złamany kciuk, liczby Polaka na pewno byłyby lepsze i na pewno takie będą na zakończenie sezonu. Nie wiem czy M.G. znajdzie uznanie w oczach trenerów NBA. Wprawdzie ma wśród nich poważanie ale konkurencja na pozycji jest silna wyrównana. Nie jest to też sprawa najwyższej wagi bo historia zna wiele przypadków graczy dużo lepszych i ważniejszych w swoich drużynach, którzy nie wiedzieć czemu nie mogli dostać się do ASG. Zaznaczam też, że nie jestem jakimś wielkim fanem Gortata - kibicuję mu z przyczyn oczywistych ale ani nie byłem fanem Magic ani nie jestem fanem Suns. Im więcej głosów na Gortata, tym dla NBA głośniejszy sygnał że w Polsce też są fani najlepszej ligi świata. Tak na to patrzcie... 1but.pl -> Aż 270 modeli butów do kosza -> Zobacz Dobrzy źli z NBA
Zawodnicy NBA z jednej strony są podziwiani za swój talent, nieprzeciętny atletyzm i żelazną kondycję. Z drugiej zaś mają wielu wrogów i nieprzychylną prasę za wystawne życie ponad stan, zarozumiały i trudny charakter oraz aroganckie zachowanie. To bardzo krzywdzący obraz ligi bo o ile raz po raz do prasy przeciekają pikantne informacje z prywatnego życia gwiazd o tyle charytatywna, filantropijna działalność wielu z nich przechodzi bez echa. Dobrym przykładem na potwierdzenie tej tezy jest Corey Maggette, od tego sezonu zawodnik Charlotte Bobcats. Na parkiecie sprawia wrażenie zarozumiałego aroganta skupionego na sobie... Nic bardziej mylnego. Po zdjęciu koszykarskiego uniformu Corey to normalny i wrażliwy facet. I jest nawet ktoś, kto uważa że jemu i jego kolegom z drużyny zawdzięcza życie. W czasach gdy Maggette grał dla L.A. Clippers asystent trenera Mike'a Dunleavy, Kim Hughes dowiedział się, że ma raka prostaty. Choroba była na tyle zaawansowana, że wymagała natychmiastowej operacji. Problem polegał na tym, że ubezpieczenie Hughesa nie pokrywało tego typu zabiegów. Gdy dowiedział się o tym Maggette nie zastanawiał się ani chwili – postanowił pomóc finansowo trenerowi. Dołączyli do niego inni gracze wówczas w Clippers - Chris Kaman, Elton Brand i Marko Jaric. ![]() „Kim był wtedy dla mnie nie tylko trenerem ale też dobrym kolegą. Miał kiepską sytuację z ubezpieczalnią więc pomyślałem, że mam świetną okazję żeby wesprzeć człowieka w prawdziwej potrzebie. A on przecież był w sytuacji życia lub śmierci.” - wspomina Maggette. Operacja przebiegła pomyślnie, wszystkie rakowe komórki zostały usunięte z organizmu Hughesa a ten dzięki Corey'owi i kolegom mógł kontynuować przygotowania do sezonu NBA. „Ci chłopcy uratowali mi życie” - wspomina Hughes. „Zapłacili całą sumę a wynosiła ona ponad $70 tys więc to nie było nic takiego. To pokazuje jak wspaniałymi ludźmi są gracze NBA – prawdziwa klasa. Nie chcieli żebym opowiadał o tym, żeby dzielił się tą historią z prasą. Po prostu czuli, że zrobili to, co musieli zrobić i nie potrzebowali rozgłosu z tym związanego” - dodał. Maggette przyznaje, że Hughes do dziś ilekroć go widzi, dziękuje mu za tamtą pomoc. „Kim to świetny gość, mówię mu żeby już przestał mi dziękować. Taki już jestem, tak zostałem wychowany. Gdyby taka sytuacja zdarzyła się teraz komuś z mojej drużyny zrobiłbym to samo.” Hughes potwierdza, że kreowanie graczy NBA na „złych chłopców” jest dla nich zjawiskiem bardzo krzywdzącym i zniekształcającym prawdziwy obraz. „Corey to najlepszy, żywy tego przykład. Ludzie myślą, że jest arogantem. Ja wiem, że to wspaniały człowiek. Gracze NBA mają wielkie pieniądze, osiągają sukcesy w życiu i czasem zapomina się jacy są naprawdę w stosunku do drugie człowieka. Corey zawsze będzie ważną osobą w moim życiu. To co wspólnie z kolegami zrobili dla mnie sprawiło, że nieco inaczej niż niektórzy patrzę na pewne sprawy i ludzi z NBA.” - powiedział Hughes. ![]() 1but.pl -> Aż 270 modeli butów do kosza -> Zobacz
czwartek, 19 stycznia 2012
Westbrook podpisał maxa. Thunder będą mistrzami
Kiedy latem robiłem sobie małą analizę poprzedniego sezonu, w głowie mając obrazy świeżo zakończonych play-offów 2011, wnioski odnośnie Oklahomy Thunder miałem następujące - są bardzo blisko mistrzostwa... muszą tylko wymienić Russella Westbrooka na CP3. Każdy kto oglądał Thunder w postseason w tamtych rozgrywkach, ten że wie decydująca faza sezonu obnażyła wszystkie braki rozgrywającego OKC. OK ma dopiero 23 lata i za sobą tylko 3 lata doświadczenia. Jasne, 'Russ' może być tylko lepszy... i w tym problem. Mając jako lidera Kevina Duranta, prawdopodobnie jednego z najbardziej utalentowanych zawodników w całej historii NBA jest potrzeba "obudowania" go ludźmi znającymi swoje miejsce w szeregu. Russell w tamtych play-offach mocno walczył ze swoją naturą - rozgrywać czy rzucać? Liderować, współliderować czy być 'tym drugim'? Tym drugim jest/był ale wtedy nie wyglądało na to, że ta rola mu się podoba. 39% skuteczności z gry, 29% zza łuku oraz 4.6 straty na mecz - to liczby R.W. z tamtych play-offs nieco zasłonięte przez blisko 24 punkty 5.4 zbiórki, 6.4 asysty na mecz. Truchtający Jason Kidd pokazał latającemu, 15 lat młodszemu Westbrookowi w czym rzecz. Telewizyjne podania, piękne krosy, potężne dunki - to jest wszystko fajne ale to są tylko dodatki do tego, co rozumiemy pod pojęciem prawdziwego rozgrywającego. Dezyzyjność, dobra decyzyjność, jej brak -to jest to, na co póki co cierpi pan Westbrook. Rzucaj kiedy trzeba, podawaj kiedy trzeba - nie rzucaj kiedy chcesz i nie podawaj kiedy musisz. Im szybciej Russell to zrozumie, tym szybciej Thunder będą grać ostatni mecz w czerwcu i jako ostatni gasić będą światła w hali z pucharem Larry O'Briena pod pachą. Im szybciej Russell zrozumie, że Durant jest jego najlepszym partnerem jakiego mógł sobie wymarzyć, że już nigdy nie będzie miał lepszego, tym szybciej spełni się ich marzenie o wielkości. Zarząd klubu Thunder uznał, że można zaufać temu 23-latkowi i to jego wskazać jako prywatnego "Scottie Pippena" dla Kevina Duranta przez kolejnych pięć lat. Po 15 meczach nowego sezonu Thunder mają najlepszy wynik w lidze (12:3) i klub uznał, że idzie to w tym kierunku, jakim ma iść, że widzieli już na tyle przez te trzy lata razem, że wystarczy im to na podjęcie wiążących decyzji. Westbrook nie wejdzie latem na rynek wolnych agentów. Właśnie otrzymał od klubu 5-letni max kontrakt o wartości $80mln. Śladem K.D. i D-Rose'a umowa nie zawiera ani opcji gracza ani opcji klubu - od początku do końca pięć lat bez żadnych gwiazdek. Jestem trochę krytyczny wobec Westbrooka choć przekonany jestem jednocześnie, że Thunder pod wodzą Duranta, Westbrooka i Hardena - jak dla mnie kolejnej Wielkiej Trójki, będą mistrzami NBA nie dalej niż za 3 lata. Klub jest zadowolony z Westbrooka, z jego rozwoju, z jego profesjonalnej etyki pracy. R.W. jest częścią Kadry Stanów Zjednoczonych. Wszystko idzie w dobrym kierunku. R.W. musi tylko okrzepnąć jako "jedynka", ostudzić swoje ego - bycie liderem jest fajne ale bycie drugą opcją za Kevinem Durantem to żadna ujma. Westbrook za całą karierę ma średnie 17.9 punktu, 4.8 zbiórki, 7 asyst oraz 1.5 przechwytu. Punkty, asysty i przechwyty od sezonu 2008-2009 potrafili utrzymać na tym poziomie jeszcze tylko.. LeBron James i Chris Paul. To pokazuje, że w tym chłopaku jest nieprzeciętny potencjał a to jak dobry będzie on i Thunder zależy tylko od niego. W tym sezonie 'Russ' gra na poziomie 20.5 punktu, 5 zbiórek, 5.5 asysty oraz 1.7 przechwytu na mecz. ![]() 1but.pl -> Aż 270 modeli butów do kosza -> Zobacz | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||