Koszykówka to więcej niż sport. NBA to więcej niż koszykówka.
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
MENU:
czwartek, 12 października 2017

Lato 2017 było udanym latem. W czerwcu EuroBasket kobiet. "Czeski pościg." 

W sierpniu Mistrzostwa Azji w Libanie. Początki. W Bejrucie, jak u siebie. Fadi El Khadib wspomina Jordana. Na koniec islamizacja blogosfery.

Na przełomie sierpnia i września Eurobasket mężczyzn w Helsinkach. Słowo o meczu Finlandia-Polska. Następnie rozmowa z Teemu Rannikko. Na koniec parę słów podsumowania turnieju

Mam co wspominać.

23:57, ludwisarz , NBA
Link Komentarze (4) »
środa, 11 października 2017

Minnesota Timberwolves i Andrew Wiggins porozumieli się w sprawie pięcioletniego kontraktu wartego $148 mln. Umowa wejdzie w życie z początkiem sezonu 2018-19. Za nadchodzące rozgrywki młody lider Wolves zarobi $7.5 mln. Według źródeł kontrakt nie zawiera żadnych opcji zawodnika ani klubu.

22-letni Wiggins ma za sobą trzy sezony w NBA. Był pierwszym numerem draftu 2014 roku. Wybrali go Cleveland Cavaliers ale później, tego samego lata, oddali do Minnesoty w zamian za Kevina Love'a.

Wiggins, w ciągu trzech lat w NBA opuścił tylko jeden mecz. Jego średnia punktowa z 16.9 w debiutanckich rozgrywkach wzrosła do 23.6 w minionym sezonie. Ponadto notował też średnio 4 zbiórki, 2.3 asysty oraz 1 przechwyt.

Mam mieszane uczucia co do Wigginsa. Ma, co prawda, dopiero 22 lata, dopiero trzy lata za sobą w NBA, więc należy sądzić, że jego gra będzie szła w górę jeszcze nawet i dekadę, a atletyzm przez ten czas będzie utrzymywał się na podobnym poziomie. Póki co jednak, mam do niego kilka zarzutów. Po pierwsze nie potrafi bronić. Po drugie ma problem z decyzyjnością. Po trzecie nadal nie jest pewny w rzutach z dystansu. Po czwarte nie podaje. Jeszcze w lutym, w moim prywatnym rankingu, Jabari Parker wyprzedził Wigginsa. Potem gracz Bucks (kolejny raz) uszkodził sobie lewe kolano. Nie mam żadnego problemu z tym kontraktem, bo powiedziawszy to wszystko o Wigginsie, wierzę, że z roku na rok będzie dokładał do swojej gry i czynił ją coraz bardziej wszechstronną tak, jak robił to na przykład DeMar DeRozan. Klub z Minnesoty też najwyraźniej w to wierzy. Stąd ten maksymalny kontrakt.


23:58, ludwisarz , NBA
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 października 2017

Joel Embiid i Filadelfia 76ers dogadali się w sprawie pięcioletniego kontraktu wartego $148 mln. Wartość umowy może wzrosnąć o kolejnych $30 mln, jeśli 23-latek, w czasie jej trwania, załapie się do pierwszej, drugiej lub trzeciej piątki All-NBA albo zostanie MVP sezonu. Kontrakt wchodzi w życie z początkiem rozgrywek 2018-19. Za nadchodzące rozgrywki, młody center 76ers, zarobi $6 mln.
 
Joel Embiid był trzecim numerem draftu 2014 roku. Przez problemy z prawą stopą i dwiema operacjami z tym związanymi, stracił dwa pierwsze lata w NBA.
W minionych rozgrywkach zagrał tylko w 31 meczach. Przez pierwsze miesiące rozgrywek grał w ograniczonym wymiarze czasowym oraz opuszczał spotkania grane dzień po dniu. Później doznał urazu łąkotki w lewym kolanie. W marcu klub całkowicie wyłączył go z gry. Obyło się bez operacji.


Gdy grał, zadziwiał koszykarski świat talentem i przebojowością, dawno niewidzianymi u graczy z jego pozycji, o jego warunkach fizycznych.
Jego średnie z debiutanckiego sezonu sięgnęły 20.2 punktu, 7.8 zbiórki, 2.1 asysty oraz 2.5 bloku.

http://l.yimg.com/ny/api/res/1.2/jsh9.XvbMhS12r5ICJlO8w--/YXBwaWQ9aGlnaGxhbmRlcjtzbT0xO3c9NzQ0O2g9NDk2/http://media.zenfs.com/en/homerun/feed_manager_auto_publish_494/1053279573f4f7db47a3ff674949e96b

05:50, ludwisarz , NBA
Link Komentarze (1) »
wtorek, 03 października 2017

Od ładnych paru lat Mecze Gwiazd są kpiną z kibiców. Dwadzieścia cztery skacowane gwiazdy NBA urządzają sobie parodię meczu koszykówki. Pełno w nich wsadów, rzutów z dystansu, ale emocji tam jak na łowieniu ryb. Bez zaangażowania, bez obrony, bez walki. Adam Silver obiecał zająć się sprawą. I się zajął. Już od tego sezonu zmianie ulegnie format dobierania obu składów do Meczu Gwiazd. Nadal wybierać będą kibice (cały czas obowiązuje zmieniona przed rokiem wartość głosów fanów - 50% fani, po 25% zawodnicy i dziennikarze), nadal do wybrania będzie po dwunastu reprezentantów Wschodu i Zachodu.

Zmiana polegać będzie na tym, że kapitanowie obu Konferencji, czyli zawodnicy z największą liczbą głosów, dokonają między sobą swego rodzaju draftu, już bez podziału na Konferencje. Rok temu najwięcej głosów zgromadzili LeBron James i Steph Curry. Według nowych przepisów, to oni byliby odpowiedzialni za skompletowanie swoich składów. Dokładny sposób, w jaki odbędzie się ten mini draft, nie jest jeszcze znany. Nie wiemy też kiedy i gdzie będzie mieć to miejsce. Wiemy natomiast, że głosować będzie można od 25 grudnia. Pierwsze piątki zostaną ogłoszony 18 stycznia. Pięć dni później poznamy rezerwy, które tradycyjnie wybiorą trenerzy. Co ciekawe, zawodnicy, którzy załapią się do pierwszych piątek, utrzymają swoje prawo do bycia starterami, bez względu na roszady, podczas ustalania składów.

Mecz Gwiazd 2018 roku zostanie rozegrany 18 lutego w Los Angeles.    

Co ja o tym sądzę?

Nie jestem fanem tego pomysłu, bo wątpię, żeby coś to zmieniło pod względem intensywności, zaangażowania i jakości meczu. To nadal będzie dwudziestu czterech skacowanych gwiazdorów NBA i to od nich i tylko od nich zależeć będzie, jak to widowisko będzie wyglądać. Poza tym, na przeładowanym talentem Zachodzie, prawo gry w Meczu Gwiazd, nadal dostanie tylko dwunastu zawodników. Wschód przetrzebiony minionego lata z talentu nadal będzie musiał wystawić swoja dwunastkę. Zatem cały czas może okazać się, że prawdziwa gwiazda z Zachodu, dajmy na to taki Mike Conley, Mecz Gwiazd obejrzy w telewizji, a jakiś dobry, ale nie wybitny gracz, ze Wschodu, dostąpi, bądź co bądź, zaszczytu gry 18 lutego w L.A. Więc na tym polu nie ma żadnego usprawnienia. Dodatkowo zastanawiam się jak będzie wyglądać ten draft. Podejrzewam, że odbędzie się to podczas jakieś transmisji w telewizji. Tam, na żywo, obaj kapitanowie, dokonają swoich wyborów. Jeśli o mnie chodzi, to brzmi to wszystko jak telewizyjny show dla spragnionych rozrywki mas. Może się mylę, ale wątpię, żeby zmiany te pozytywnie wpłynęły na poziom tego starcia. Nie intryguje mnie myśl, że będę mógł zobaczyć w jednej drużynie, powiedzmy, LeBrona i Hardena, albo Curry'ego i Walla.

Commissioner of the NBA Adam Silver speaks to the media ahead of a regular season basketball game between Orlando Magic and Toronto Raptors at the O2 arena in London, Thursday, Jan. 14, 2016. (AP Photo/Alastair Grant)  

23:01, ludwisarz , NBA
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 02 października 2017

1 października 2006 roku założyłem blog. Ten tutaj. Nie pamiętam czy wtedy przypuszczałem, że przetrwa tak długo i tak się rozwinie. Chyba nie. W tym roku nie będzie spinania klamrą czasu całych tych jedenastu lat. Myślę, że zrobię to znów na piętnastolecie, o ile dalej będę działał. O małe podsumowanie dekady blogowania pokusiłem się rok temu.

Dziękuję wszystkim, którzy odwiedzają mój blog, komentują, mają mnie gdzieś tam w swoich zakładkach. Dziękuję tym, którzy byli od początku, tym, którzy dołączyli w trakcie oraz tym, którzy są tu od niedawna. A także tym, którzy z różnych przyczyn, wysiedli z tego pociągu, na jakimś etapie podróży.

Moim pierwszym marzeniem i ambicją, gdy zakładałem blog, było istnieć gdzieś w świadomości fanów NBA w Polsce. Mam nadzieję, że po jedenastu latach mniej lub bardziej intensywnego działania, przynajmniej częściowo mi się to udało.   

Często jestem pytany, co jest dla mnie najważniejsze w blogowaniu. Moja odpowiedź jest zawsze taka sama - Ludzie. Dla nich, z nimi, przez nich, o nich. Bezpośrednio lub pośrednio, dzięki blogowi poznałem masę wspaniałych i ciekawych ludzi, którzy mieli większy lub mniejszy wpływ na ostatnich jedenaście lat mojego życia. Mogłem robić interesujące rzeczy w różnych miejscach. Dyskutować na ciekawe tematy, często nie związane z koszykówką. Wymieniamy myśli, rozmawiamy, uczymy się od siebie, idziemy do przodu. Takie było moje marzenie, gdy zaczynałem pisać. Stworzyć miejsce, gdzie można wirtualnie przyjść, niefizycznie coś zabrać ze sobą, nienamacalnie coś zostawić a jednocześnie mieć możliwość przerobienia tego na coś bardzo realnego.   

Ostatni rok był całkiem udany, jeśli chodzi o koszykarskie imprezy.

Chronologicznie:

- W październiku w Madrycie i Barcelonie patrzyłem z bliska jak zraniony Russell Westbrook zbiera siły i motywację, żeby zniszczyć świat.

- Na przełomie listopada i grudnia znów odwiedziłem Toronto. W szatni Raptors różne rzeczy się działy. Na przykład LeBron się dział. Ron Artest opowiadał mi o swojej filozofii żywieniowej. Dwight Howard się na mnie skarżył.  

- W styczniu, tradycyjnie, nieprzerwanie od 2013 roku, odwiedziłem Londyn. Udało się m.in. pogadać z Dikembe Mutombo. Udało mi się też nagrać z nim małe promo video. Dzięki Deke!


- W czerwcu, w Pradze odkrywałem uroki kobiecej koszykówki podczas EuroBasketu.

- W sierpniu włóczyłem się ulicami Bejrutu. Gdy się nie włóczyłem, to albo jadłem kebaby, albo oglądałem Mistrzostwa Azji.

- Również w sierpniu miałem niezmierną przyjemność być w Polsce na weselu mojego bardzo dobrego przyjaciela. To wydarzenie też zaliczam częściowo do koszykarskich, bo było tam kilka postaci ze świata basketu. Byli tam tacy, którzy pijali wódkę z Timem Hardaway'em oraz tacy, którym kłania się Mark Cuban. Ja tam byłem malutki. Przy okazji dowiedziałem się, że wyglądam jak ten gość z Maroon 5.

- Na przełomie sierpnia i września oglądałem w Helsinkach EuroBasket mężczyzn. Tak jakby na swoim terenie, ale nie do końca. Teemu Rannikko wyjaśnił mi kilka spraw. Moje dwa teksty (pierwszy oraz drugi) obiegły całą koszykarską Polskę, co mnie trochę zszokowało. Oczywiście pozytywnie. Jeszcze bardziej zszokowało mnie to, że teksty trafiły też do kilku naszych kadrowiczów. Nie będę oszukiwał, było mi miło.

- Cały ubiegły tydzień spędziłem w Polsce. Im starszy jestem, im dłużej mieszkam za granicą, tym bardziej cenię sobie te powroty. Staram się pochłonąć każdą chwilę. Z mamą, z tatą i braćmi w domu, z kolegami na boisku, na ulicach Świdnika i Lublina, czasem Warszawy, rzadziej innych miejsc. Tydzień zleciał za szybko, ale był intensywny. Znajomi ochrzcili dziecko. Zjadłem dużo dobrego, polskiego jedzenia. Widziałem nowy skład Startu Lublin podczas memoriału Zdzisława Niedzieli. Poćwiczyłem swój szwedzki z Thomasem Massambą, którego zakontraktowała na ten sezon Dąbrowa Górnicza. Potrenowałem z kolegami w Świdniku i Lublinie. Jeden z chłopaków poprosił, żebym coś o nich napisał. Co w tym momencie czynię. Dla chłopaków to kolejny zwykły trening w jakiś zwykły wtorkowy wieczór. Dla mnie to festiwal pozytywnych emocji. Pozdrawiam wszystkich, których spotkałem w tamtym tygodniu! 

A w życiu? A w życiu, jak to w życiu. Nie narzekam. Jestem zadowolony i z optymizmem patrzę w przyszłość. Kilka nowych doświadczeń. Nie o wszystkie prosiłem, ale wierzę, że rzeczy dzieją się po coś. Jak stracisz coś, czego nawet nie miałeś, to może jeszcze bardziej będziesz doceniał to coś, jak już będziesz to miał? Tak myślę.

Jeszcze raz dzięki! 

22:24, ludwisarz , NBA
Link Komentarze (3) »
piątek, 29 września 2017

Russell Westbrook i Oklahoma Thunder doszli do porozumienia w sprawie przedłużenia kontraktu o pięć lat. Wartość tej umowy to $205 mln. Kontrakt wejdzie w życie z początkiem rozgrywek 2018-19. Licząc z nadchodzącym sezonem, Westbrook, przez najbliższych sześć lat, zarobi w Oklahomie $233 mln. To najwyższy kontrakt w historii NBA. Przy czym ostatni rok umowy, za sezon 2022-2023, będzie opcją zawodnika.

Niespełna 29-letni Westbrook był MVP poprzedniego sezonu. Jego średnie za rozgrywki 2016-17 sięgnęły 31.6 punktu, 10.7 zbiórki, 10.4 asysty oraz 1.6 przechwytu. Russ zaliczył w minionym sezonie aż 42 mecze z triple-double na koncie. Tym samym pobił rekord Oscara Robertsona z sezonu 1961-62.

W dobie migracji wielkich gwiazd, podpisanie Westbrooka to wieki sukces włodarzy Thunder. Istniało spore ryzyko, że wraz z końcem sezonu 2017-18 cała trójka Westbrook, George, Anthony, wejdzie na wolny rynek. Wiele mówiło się o tym, że George i Westobrook mogą przyszłego lata związać się z Lakers i wrócić do Los Angeles, które jest rodzinnym miastem dla obu. Zatrzymanie Westbrooka da Thunder silną pozycję podczas negocjacji z George'em, Melo oraz innymi wolnymi agentami w najbliższych latach.


https://www.nike.com/nikebasketball/us/en_US/images/family/nba/players/profile/russell_westbrook.jpg

23:59, ludwisarz , NBA
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 września 2017

Dwyane Wade przenosi swoje talenty do Cleveland Cavaliers. 35-latek zgodził się podpisać roczną umową za minimum dla weterana, które w jego przypadku wyniosło $2.3 mln. Dwa dni wcześniej Wade dogadał się z Chicago Bulls w sprawie wykupienia jego rocznej umowy wartej $23.8 mln. By stać się całkowicie wolnym agentem, zrezygnował z ok. $8 mln z tej sumy. Dwunastokrotnym uczestnikiem All-Star Game interesowali się też m.in. Spurs, Thunder i Heat, z którymi spędził trzynaście lat.

Wade tym samym, po trzech sezonach rozłąki, łączy ponownie siły ze swoim serdecznym przyjacielem LeBronem Jamesem, z którym w latach 2011-2014 sięgał po dwa mistrzowskie tytuły.

Wartościowy weteran na pokładzie, to dobra wieść dla Cavs. Klub z Ohio poinformował, że Isaiah Thomas, pozyskany z Bostonu w wymianie za Kyrie Irvinga, ze względu na uraz prawego biodra, może nie wrócić do pełni zdrowia nawet do stycznia przyszłego roku.

Wade, w minionym sezonie, w barwach Bulls notował średnio 18.3 punktu, 4.5 zbiórki, 3.8 asysty oraz 1.4 przechwytu. Jego średnie za całą karierę to 23.3 punktu, 4.8 zbiórki, 5.7 asysty oraz 1.6 przechwytu.

http://ballislife.com/wp-content/uploads/2013/05/proxy-5.jpg

00:12, ludwisarz , NBA
Link Komentarze (5) »
wtorek, 26 września 2017

Wraz z nowym sezonem, w życie wejdą dwa nowe przepisy, a raczej dwie nowe, oficjalnej interpretacje dwóch pewnych zachowań na parkiecie. Nazywać się będą Zaza rule i Harden rule.

Zaza rule będzie pokłosiem sytuacji z pierwszego meczu Finałów Konferencji Zachodniej Warriors-Spurs. W III kwarcie tego meczu Zaza Pachulia, center Golden State, niebezpiecznie podszedł pod stopy skaczącego do rzutu Kawhi Leonarda, nie dając mu możliwości wylądowania na miejsce, z którego się wybił. Wtedy sędziowie ocenili tę sytuację jako faul Gruzina.

W świetle nowych interpretacji zagrań tego typu i podobnych, sędziowie, po obejrzeniu powtórki ne ekranach stolikowych monitorów, będą mogli podnieść rangę faulu do faulu niesportowego lub technicznego. Faul niesportowy tyczyć się będzie wszystkich niebezpiecznych, wo cenie sędziów, kontaktów fizycznych. Faul techniczny orzekany będzie w momencie, gdy zawodnik ewidentnie i niebezpiecznie naruszył cylinder gracza będącego w powietrzu, ale nie spowodował kontaktu. Sędziowie będą mieli też prawo nie zmieniać swoich decyzji podjętych z poziomu parkietu, i po obejrzeniu powtórki, pozostać przy swojej pierwotnej decyzji.

Harden rule cieszy mnie niezmiernie. Bałem się, że ten trend, mocno szlifowany przez Hardena, ale też skutecznie rozwijany przez m.in. Isaiaha Thomasa, zacznie żyć swoim życiem i w następnych sezonach będzie bardzo brzydko ewoluować. Na szczęście sędziowie w NBA mieli podobnie obawy i odczucia. Nie jest to jeszcze do końca to, co chciałbym widzieć w ostatecznej wersji, ale myślę, że to dobry grunt do dalszych prac. Wstępnie na warsztat zostaną wzięte sytuacje, w których zawodnicy w trakcie brzmienia gwizdka starają się oddać rzut, czym sugerują sędziom, że byli w akcji rzutowej. Teraz sędziowie bacznie(j) będą przyglądać się czy faktycznie dany faul był faulem w akcji rzutowej czy zwykłym faulem. Zawodnicy, by dostać się na linię rzutów wolnych, będą musieli teraz być w oczywistej akcji rzutowej. Mówię, że jeszcze nie do końca jestem zadowolony z tej interpretacji, ponieważ o ile jest to krok ku normalności, o tyle w moim odczuciu w dalszej kolejności, NBA będzie musiała się zająć sytuacjami z dwóch filmów poniżej. Robi mi się niedobrze ilekroć widzę, gdy zawodnicy z piłką wkłada swoje ręce pod ręce obrońców, by wymuszać faule.  

 



https://s.yimg.com/ny/api/res/1.2/3K0HFRo50xrEv5dl_68KDQ--/YXBwaWQ9aGlnaGxhbmRlcjtzbT0xO3c9ODAw/http://media.zenfs.com/en-US/homerun/nbcsports.com/bc5b0bbf3bc14fe844e1983bb0d1cd9a

23:58, ludwisarz , NBA
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 25 września 2017

Po ledwie jednym roku w "Wietrznym Mieście" Dwyane Wade kończy swoją przygodę z Chicago Bulls. Strony doszły do porozumienia w sprawie wykupienia kontraktu. Wade miał zapisane w umowie $23.8 mln na nadchodzące rozgrywki. By stać się całkowicie wolnym agentem, Wade zrezygnował podobno z ok. $8 mln z tej sumy.

Minionego lata, dość nieoczekiwanie, Wade, po trzynastu sezonach w Miami, zdecydował się odejść do Chicago, miasta w którym się wychował. Kilka miesięcy później, Pat Riley, menadżer Heat, przyznał się do popełnienia błędów w negocjacjach z zawodnikiem, którzy pomógł Heat zdobyć trzy mistrzowskie tytuły. Wade dogadał się z Bulls w sprawie dwuletniej umowy o wartości $47.5 mln. Drugi rok kontraktu był opcją zawodnika.

Wade zdecydował się latem skorzystać z tej opcji. Od początku było jednak wiadomo, że jest to decyzja czysto biznesowa. Na wolnym rynku, 35-letni weteran z 14-letnim stażem w lidze nie miałby szans na podpisanie tak tłustej umowy. Po odejściu Rajona Rondo i Jimmy'ego Butlera jasnym stało się, że Bulls wchodzą w fazę przebudowy.

Usługami Wade'a zainteresowanych jest kilka ekip. Liderami w wyścigu wydają się Cavs, nadal faworyt do wygrania Konferencji, w których barwach gra LeBron, prywatnie jeden z najlepszych kumpli Wade'a. Dalej na liście są m.in Spurs i bardzo aktywni tego lata Thunder. Niewykluczony jest także powrót do Miami. Wprawdzie Wade i Riley nie zakończyli ubiegłorocznych negocjacji pomyślnie, ale żadne mosty nie zostały spalone. Klub z Florydy przyjąłby swoją legendę z otwartymi ramionami. 

Wade w ostatnich sześciu latach tylko raz przekroczył próg 70 meczów rozegranych w sezonie regularnym. Dwa razy nie przebił się nawet przez próg 60 meczów. Chroniczne problemy z kolanami zabrały mu wiele z jego firmowego atletyzmu. Prawdą jest jednak też, że to nadal wartościowy zawodnik, który mimo licznych ograniczeń fizycznych, nadal potrafi być groźny. W minionym sezonie dla Bulls notował średnio 18.3 punktu, 4.5 zbiórki, 3.8 asysty oraz 1.4 przechwytu. Jego doświadczenie w play-offach może być na wagę złota.

Gdzie powinien odejść Wade?

Ja, na na jego miejscu zostałbym na Wschodzie i wybrał Cavs i LeBrona. Nie musiałbym po cztery razy ścierać się z Warriors, Spurs, Rockets, Thunder, Wolves, Jazz czy Nuggets. Nie musiałbym cały sezon walczyć o przewagę własnego parkietu przez play-offami. Nie musiałbym już od pierwszej rundy walczyć o życie. Na Wschodzie do pobicia są dla Cavs najpewniej tylko Celtics, Wizards i Raptors. Wizja czterech meczów z Hawks, Magic, Knicks czy Bulls nie brzmi aż tak strasznie. Poza tym, w Cleveland, Wade nic by nie musiał. W roli czwartej a może nawet piątej w ataku opcji, jego zadaniem byłoby jedynie dotrwać w zdrowiu do play-offów i ewentualnie dorzucać od siebie co parę meczów po kilkanaście punktów.   

https://suntimesmedia.files.wordpress.com/2017/03/wade3.png?w=670&h=402

14:35, ludwisarz , NBA
Link Komentarze (2) »
niedziela, 24 września 2017

New York Knicks i Oklahoma Thunder dogadali się w sprawie wymiany, na mocy której Carmelo Anthony dołączy do Thunder. W zamian, do Nowego Jorku, powędrują Enes Kanter, Doug McDermott oraz wybór w II rundzie przyszłorocznego draftu (od Bulls). 

33-letni Melo musiał zrezygnować ze swojej klauzuli, zapisanej w kontrakcie, pozwalającej mu zablokować każdy transfer ze swoim udziałem. Klauzula ta będzie nadal miała swoją moc w czasie jego pobytu w Oklahomie. 

W ostatnim tygodniu dało się odczuć, że Knicks są bardzo aktywni i coraz mocniej zdeterminowani, by wymiana z udziałem Anthony'ego w końcu doszła do skutku. Sam Melo rozszerzył krąg drużyn, do których chciałby trafić. Do Rockets dołączyły ekipy Cavs i Thunder a być może nawet i Blazers. 

Co sądzę o tej wymianie?

Genialna. Sam Presti, menadżer Thunder, wykonał tego lata imponującą pracę. Do Russella Westbrooka udało mu się dołączyć Paula George'a a teraz Melo. Oczywiście, jest to ogromne ryzyko, bo każdy z nich po sezonie może zostać wolnym agentem (cała trójka ma opcje w kontraktach na rozgrywki 2018-19) i każdy z nich może bez sentymentów zwyczajnie opuścić klub. Ale w sporcie trzeba ryzykować i jeśli możesz do drużyny dołączyć dwóch zawodników formatu All-Star, to to robisz. Każdego lata na rynku pojawiają się organizacje z dużymi pieniędzmi do wydania, które z różnych powodów nie są w stanie przyciągnąć do siebie wielkich nazwisk. Presti wyłowił w te wakacje dwie gwiazdy do, bądź co bądź, prowincjonalnej Oklahomy. Thunder włączają się do walki o mistrzostwo NBA. Nie wiem czy je zdobędą, ale tej pewności nie mają także Warriors, Rockets czy Spurs. 

Jasne, ta wymiana niesie ze sobą wiele znaków zapytania. Tam wiele może nie wyjść. Ale cena, jaką Thunder płacą za danie sobie tej szansy, za znalezienie się w miejscu, w którym od teraz są, była moim zdaniem warta podjęcia tego ryzyka.

To jest sezon prawdy dla Westbrooka. Po "zranionym" sezonie, zakończonym rekordową liczbą meczów z triple-double i nagrodą MVP, Russ ma teraz niepowtarzalną i być może ostatnią szansę by pokazać czy jest prawdziwym liderem, który potrafi świadomie oddać trochę blasku (i piłkę) klasowym partnerom.

Melo nie ma ostatnio dobrej prasy. Moim zdaniem w nowym środowisku, w drużynie, która będzie grać o najwyższe cele, zobaczymy jego najlepszą wersję. Skupiony, zdeterminowany, starszy, pokorniejszy, bardziej doświadczony. To może być sezon, w którym Anthony zamknie usta wielu krytykom.

Mamy takie czasy, że gwiazdy chętnie i często mówią o uczuciach, o chęci wygrywania, o łączeniu się w wielkie trójki, czy nawet wielkie czwórki. Presti dał jasny sygnał Westbrookowi i całej reszcie ligi, że wie jak robić biznes w tej lidze, jak ściągać gwiazdy. Reszta jest tylko i wyłącznie w nogach zawodników i w głowie trenera. Podkreślam - to może być piękna katastrofa. Ci ludzie mogą stać się karykaturami samych siebie. Ale z drugiej strony, ten skład ma potencjał namieszać na Zachodzie i tylko od nich samych zależy, jak ten sezon będzie wyglądać. Jestem na tak.  

08:51, ludwisarz , NBA
Link Komentarze (3) »