Koszykówka to więcej niż sport. NBA to więcej niż koszykówka.
| < Czerwiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
Zakładki:
MENU:
wtorek, 25 września 2007

Moj blog jest obecnie najlepszym w Polsce blogiem zajmujacym sie NBA. Moze to male naciaganie faktow ale niekoniecznie.Bo fakty sa takie: Z czterech blogow, ktore wyprzedzaja mnie w kategorii "sport" dwa zajmuja sie wylacznie pilka nozna. Dwa pozostale (w tym najczesciej odwiedzany w Polsce blog supergigant) poza koszykowka zajmuja sie innymi dyscyplinami sportu. 

Zatem drogi internauto jesli jestes na moim blogu pierwszy raz uswiadom sobie ze nie jestem pierwszym lepszym blogerem, ktory dysponujac sladowa znajomoscia angielskiego i stalym dostepem do sieci postanawia upubliczniac swoja znikoma wiedze o NBA w pocie czola tlumaczac na polski wiesci zza oceanu.Pisze bo znam sie na tym (mam do napisania cos wiecej niz tylko "suche" newsy z NBA.com), bo lubie to robic, bo chce swoja pasja zarazac innych. Nie zalezy mi na liczniku odwiedzin, nie "produkuje" postow tylko po to by zapelnic swoimi linkami box w dziale koszykowka na gazecie.(Bede pisal nawet jesli moimi czytelnikami beda juz tylko Igor i Pawel!)

Tym, ktorzy przyczynili sie do mojego "sukcesu" czyli odwiedzajacym moj blog regularnie serdecznie dziekuje i prosze o wiecej. Jestescie dla mnie motywacja do jeszcze ciezszej pracy. Szkoda tylko, ze tak rzadko dzielicie sie ze mna swoimi spostrzezeniami:)

Teraz jestem gotowy na mala fale krytyki:) Ludziom pelnym jadu i zawisci przesylam <hahaha>. Do wszystkiego trzeba nabrac dystansu i nie traktowac smiertelnie powaznie tego co sie robi. Ten post to zart bo od tygodnia nic juz nie napisalem. A ranking?To tylko statystyka:)zmienia sie z tygodnia na tydzien - w nastepny poniedzialek moze mnie tam juz nie byc...niewazne.

sobota, 15 września 2007

Ten sezon mial byc poczatkiem czego nowego w Oregonie, ten sklad mial byc gwarancja sukcesow na najblizsze lata. Nikt nie spodziewal sie, ze zycie napisze zupelnie inny (ale jakze podobny do tych sprzed lat) rozdzial. Greg Oden nie zagra w NBA w tym sezonie. Powodem jest bardzo powazny uraz kolana. Operacja tego typu urazu jest jeszcze powazniejsza (zwana po angielsku microfracture surgery ) i niewielu sportowcom udaje sie powrocic do formy prezentowanej przed zabiegiem. Zawodnicy jak Chris Webber czy Penny Hardaway nigdy nie odzyskali pelnej mobilnosci w operwanym kolanie. Jednymi z nielicznych koszykarzy NBA, ktorzy wrocili do pelni zdrowia sa Jason Kidd oraz Amare Stoudemire. Na mysl nasuwa sie pytanie czy wybor Odena przez portland nie jest przypadkiem powrotem do przeszlosci. Wladze Blazers w 1984 wybraly z nr 2 w drafcie kontuzjogennego Sama Bowiego (z trojka do Chicago trafil niejaki Michael Jordan). Troche wiecej szczescia mieli w latach siedemdziesiatych kiedy siegneli w drafcie po Billa Waltona, ktory mimo ze nie byl tytanem zdrowia dal Blazers jedyne w historii klubu mistrzostwo NBA w sezonie 1976/77.Pocieszajace jest to, ze Oden ma dopiero 19 lata zatem jego cialo nie jest jeszcze wyeksploatowane co oznacza ze ma duze szanse na pelne wyleczenie (przypadek Amare) poza tym medycyna sportowa stoi na znacznie wyzszym poziomie niz w czasach Bowiego i Waltona.  

Nikt nie jest w stanie przewidziec jaka przyszlosc rysuje sie przed Gregiem Odenem

20:59, ludwisarz , NBA
Link Komentarze (4) »
wtorek, 11 września 2007
sobota, 01 września 2007

Eduardo Najera (Denver Nuggets) potrzebuje troche wiecej czasu na przygotowanie sie do meczu niz jego koledzy z zespolu. Wszystko za sprawa niecodziennego sposobu noszenia i zakladnia skarpet. Eduardo nie naciaga ich do konca jak to czyni wiekszosc ludzi lecz pozostawia spory kawalek materialu, ktory nastepnie zawija na gornej czesci stopy tworzac jedyna w swoim rodzaju warstwe ochronna. "Dzieki temu nie miewam pecherzy", mowi zadowolony, " Dlatego mam najladniejsze stopy w lidze", dodaje. Najera przyznaje sie rowniez, ze nie jest mu obcy pedicure na ktory decyduje sie od czasu do czasu. Zdradza, ze oryginalna metode noszenia skarpet podpatrzyl u bylego gracza Nuggets Andre Millera.

środa, 29 sierpnia 2007

Mysle ze kazdy odnajdzie siebie w tym materiale...

wtorek, 28 sierpnia 2007

Skoro juz tu jestem, to poznajmy lokalna kuchnie...

A to na deser...wysmienite jak dla mnie!

13:45, ludwisarz , Video
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 sierpnia 2007

Na rozgrzewke Wenezuela...

Potem Wyspy Dziewicze. Wynik 123:59. Czy ktos tu gral w koszykowke pierwszy raz?

10:59, ludwisarz , Video
Link Komentarze (3) »
środa, 22 sierpnia 2007

Kiedy wydawało się, że jest już po sprawie i sytuacja jest opanowana liga NBA przyjęła kolejny cios. „Czarna owca”  sędzia Tima Donaghy , który przyznał się do stawianych mu zarzutów oznajmił, iż dysponuje wiedzą na temat dwudziestu innych arbitrów, którzy tak jak on ustawiali mecze, które sędziowali. Z informacji jakie do mnie docierają wynika, że skorumpowani sędziowie gwizdali tak aby osiągnąć określony próg punktowy w danym meczu. Raczej nie było ich zamiarem faworyzowanie, któregoś z grających zespołów. Nie zmienia to jednak faktu, że są przestępcami, którzy z dożywotnim zakazem sędziowania powinni znaleźć się za kratkami. Niezwykle ważne dla ligi jest to, że póki co żadnemu z aktywnych zawodników ani trenerów NBA nie postawiono zarzutów w tej sprawie i według mnie to się nie zmieni. Skąd ta pewność? Nie wierzę w to, nie wyobrażam sobie tego że tacy zawodnicy jak Kevin Garnett, Dwyane Wade, LeBron James czy Kobe Bryant zgodziliby się brać świadomy udział w ustawionych meczach. Mając na uwadze ich astronomiczne kontrakty w grę musiałyby wchodzić stawki, które trudno ogarnąć wyobraźnią. Poza tym oni na parkiecie zostawiają swoje serca i wszystkie siły, grają żeby wygrywać nie potrafią udawać czy grać na pół gwizdka. Jeśli chodzi o zawodników drugiego planu to ci rzadko kiedy bezpośrednio mogą decydować o wyniku zatem stawianie pieniędzy na wątpliwy zakład nie ma sensu. Trenerzy? Ci mają ograniczone pole manewru. W NBA nie ma spotkań „ o pietruszkę” obce też jest pojęcie „dawania-odpoczynku-gwieździe-przed-ważnym-meczem”.

Piłka jest teraz po stronie Davida Sterna. Można go nie darzyć sympatią ale faktem jest że to on , kiedy przejmował stery w latach osiemdziesiątych odbudował nadwątlony wówczas wizerunek ligi. Przede wszystkim zdyscyplinował zawodników (dress code, przepisy dotyczące zachowania podczas bójek, stosunek do mediów itp.), pozyskał strategicznych sponsorów, wypromował NBA na całym świecie. Stern będzie musiał zagrać teraz jak najlepsi z jego „podopiecznych”. Albo rzuci „game winnera” albo spudłuje i przegra. Doskonale wie, że cień rzucony na środowisko sędziowskie NBA oznaczać może powolny odpływ sponsorów oraz trudności w pozyskaniu nowych. Obecny stan rzeczy to „woda na młyn” dla „euro(ligowych) entuzjastów”, którzy od lat negują i krytykują NBA traktując ją jedynie jako „TV show” mający niewiele wspólnego z koszykówką.

W pewnym sensie David Stern pije teraz piwo, którego sam nawarzył mniej więcej w połowie lat dziewięćdziesiątych. Spadająca oglądalność głównie za sprawą niskich wyników typu 87:75, moda na defensywny styl gry skłoniły komisarza ligi do dokonania pewnych korekt w przepisach gry tak aby uprzywilejować zawodników ataku. Nikt nie zdawał sobie wówczas sprawy z tego jaką broń dostają w ręce „panowie w szarym”. Między innymi zdelegalizowano tzw. „hand check”. Od tego momentu w świetle nowych zasad praktycznie każdy kontakt obrońcy z zawodnikiem będącym w posiadaniu piłki biegnącym w stronę kosza oznacza faul. Czy tak? Niekoniecznie, o ile początkowo przepis (wraz z nim także inne) doskonale się sprawdzał o tyle z czasem  okazało się, że pozostawia on sędziom zbyt wiele pola na własną interpretację. A skoro tak to celowe wypaczanie wyniku zawsze można podciągnąć pod jakiś przepis gry. Cienka niekiedy bywa granica między szarżą (faulem w ataku) a prawidłowym blokiem w tej samej akcji. Doskonale wie o tym każdy kto gra, sędziuje bądź uważnie ogląda mecze.

Liga wychodziła już z niejednej opresji, wyjdzie i z tej. Sprawa jest delikatna i bardzo na czasie bo przecież z korupcją i ustawianiem wyników walczą obecnie (często bezskutecznie) najsilniejsze ligi piłkarskie w Europie ale od kogo jeśli nie od komisarza Davida Sterna i skąd jeśli nie z NBA – najbardziej profesjonalnej ze wszystkich sportowych lig świata ma pójść przykład jak oczyścić własne podwórko?

00:56, ludwisarz , NBA
Link Komentarze (1) »
sobota, 18 sierpnia 2007

Shaq odwiedzil "panstwo srodka".Zwiedzal, udzielal wywiadow, pogral w kosza z dziecmi, przebral sie za cesarza Chin oraz zaprezentowal swoj najnowszy model butow...

(Buty Shaq'a z powodzeniem moglyby posluzyc temu mlodziencowi za szkolny tornister)

wtorek, 14 sierpnia 2007
Gry nowego oblicza Boston Celtics nie moga doczekac sie juz fani tego klubu. Na razie tylko w sferze marzen i wyobrazni moga rozgrywac nadchodzacy sezon. "Trojki" Piercea i Allena, twarda obrona K.G. - slowem klasyczny "inside out". Gdzie doprowadzi to Celtow w tym sezonie?Postanowilem zapytac Was - znawcow/fanow NBA. Oto sonda:   
09:28, ludwisarz , NBA
Link Komentarze (2) »