Koszykówka to więcej niż sport. NBA to więcej niż koszykówka.
| < Styczeń 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Zakładki:
MENU:
piątek, 19 stycznia 2018

18 lutego w Los Angeles, zostanie rozegrany Mecz Gwiazd. Pierwsze piątki na to starcie, wstępnie wyglądają tak:

Wschód: LeBron James, Giannis Antetokounmpo, Joel Embiid, Kyrie Irving oraz DeMar DeRozan. Kapitanem tej ekipy będzie LBJ.

Zachód: Stephen Curry, James Harden, Kevin Durant, Anthony Davis oraz DeMarcus Cousins. Kapitanem Zachodu będzie Steph.

Pierwsze piątki zostały wybrane głosami fanów (50%), wybranej grupy dziennikarzy (25%) oraz samych zawodników (25%).

W najbliższy czwartek poznamy rezerwowych, których tradycyjnie wybiorą trenerzy drużyn NBA. Podkreśliłem słowo wstępnie, ponieważ od tego sezonu zmienia się format ustalania składów do Meczu Gwiazd. W tym roku kapitanowie dokonają między sobą swego rodzaju draftu, już bez podziału na Konferencje. Co ciekawe, zawodnicy, którzy załapali się do pierwszych piątek, utrzymają swoje prawo do bycia starterami, bez względu na roszady, podczas ustalania składów.

Gdy w październiku ubiegłego roku, Adam Silver ogłaszał zmianę formatu ustalania składów All-Star, kibice ostrzyli sobie zęby na transmisję z tego draftu. Wszyscy chcieli zobaczyć, jak będzie wyglądać ta swoista giełda. Kto pójdzie z jedyną, kto będzie ostatni? Czy Durant wybierze Westbrooka, czy LeBron będzie chciał wybrać Irvinga. Historii, motywów i podtekstów mogło być wiele. To naprawdę mogło być ciekawe a same okoliczności powstawania składów mogły podziałać motywacyjnie na na tych, bądź co bądź All-Starów, wybranych z ostatnich pozycji. Niestety jednak, najprawdopodobniej nie będzie nam dane zobaczyć ten draft. Zawodnicy nie byli jednogłośni co do upubliczniania tego widowiska. Adam Silver stanął po ich stronie. Jak sam mówił na konferencji prasowej w Londynie, ten nowy format ma być rozwojowy. Być może w przyszłości, zawodnicy zgodzą się na ujawnienie ich wyborów.

Co ja o tym sądzę? Powtórzę to, co napisałem gdy ogłoszono zmianę formatu. Nie jestem fanem tego pomysłu, bo wątpię, żeby coś to zmieniło pod względem intensywności, zaangażowania i jakości meczu. To nadal będzie dwudziestu czterech skacowanych gwiazdorów NBA i to od nich i tylko od nich zależeć będzie, jak to widowisko będzie wyglądać. Poza tym, na przeładowanym talentem Zachodzie, prawo gry w Meczu Gwiazd, nadal dostanie tylko dwunastu zawodników. Wschód przetrzebiony minionego lata z talentu nadal będzie musiał wystawić swoja dwunastkę. Zatem cały czas może okazać się, że prawdziwa gwiazda z Zachodu, dajmy na to taki Damian Lillard, (kolejny raz) Mecz Gwiazd obejrzy w telewizji, a jakiś dobry, ale nie wybitny gracz, ze Wschodu, dostąpi, bądź co bądź, zaszczytu gry 18 lutego w L.A. Więc na tym polu nie ma żadnego usprawnienia. Jedną z atrakcji miał być draft prowadzony gdzieś, kiedyś na żywo. Okazało się jednak, że obecne gwiazdy są na to zbyt wrażliwe. 


01:09, ludwisarz , NBA
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 stycznia 2018

IDĘ SPAĆ. PO KILKA ZDAŃ KOMENTARZA DO KAŻDEGO WYBORU WRZUCĘ JUTRO. JUTRO PANIE LUCKU!

 

Połowa sezonu za nami. Przyznajmy więc nagrody indywidualne za tę część rozgrywek. W poszczególnych kategoriach nominuję po pięciu-sześciu graczy. Podaję ich w dość przypadkowej kolejności. Na koniec moja pierwsza, druga oraz trzecia piątka (na tym etapie) sezonu.
 
MVP. Nominowani: LeBron James, Kyrie Irving, James Harden, Giannis Antetokounmpo, Kevin Durant, DeMar DeRozan.

Mój typ: LeBron James.


Obrońca Roku. Nominowani: Draymond Green, Al Horford, Avery Bradley, Klay Thompson, Andre Roberson, Anthony Davis.

Mój typ: Al Horford.


Debiutant Roku.
Nominowani: Ben Simmons, Donovan Mitchell, Jason Tatum, Lauri Markkanen, Kyle Kuzma, Lonzo Ball. 

Mój typ: Ben Simmons.

Most Improved Player. Nominowani: Victor Oladipo, Aaron Gordon, Kristaps Porzingis, Giannis Antetokounmpo, Enes Kanter, Jaylen Brown.

Mój typ: Victor Oladipo.
Najlepszy Rezerwowy. Nominowani: Lou Williams, Tyreke Evans, Dwyane Wade, Will Barton, Domantas Sabonis.

Mój typ: Lou Williams


Trener Roku.
Nominowani: Brad Stevens, Gregg Popovich, Mike D'Antoni, Steve Kerr, Brett Brown.

Mój typ: Gregg Popovich.

 

All-NBA 1st Team:

C: DeMarcus Cousins.

PF: Kevin Durant.

SF: LeBron James.

SG: James Harden.

PG: Kyrie Irving.

All-NBA 2nd Team:

C: Joel Embiid.

PF: Anthony Davis.

SF: Giannis Antetokounmp .

SG: DeMar DeRozan.

PG: Steph Curry.

All-NBA 3rd Team:

C: Karl-Anthony Towns.

PF: LaMarcus Aldridge.

SF: Jimmy Butler.

SG: Bradley Beal/Klay Thompson. *

PG: Chris Paul.

* Do samego końca nie mogłem się zdecydować. Nie chciałem pominąć żadnego z nich. 

23:56, ludwisarz , NBA
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 stycznia 2018

San Antonio Spurs zdecydowali się wyłączyć z gry na czas nieokreślony, swojego lidera Kawhi Leonarda.  W oświadczeniu klubu, czytamy że jest to kontynuacja procesu rehabilitacji mięśnia czworogłowego prawego uda. Uraz ten (przewlekłe zapalenie ścięgna, bóle w obrębie uda, osłabienie kolana) zabrał Leonardowi dużą część lata oraz 27 pierwszych meczów tych rozgrywek. RC Buford, menadżer klubu z Teksasu, dodaje w oświadczeniu, że w tym przypadku, to najlepsza możliwa decyzja, w drodze do pełnej sprawności ich lidera.

Kawhi ma za sobą tylko dziewięć meczów w tym sezonie. Spurs bardzo ostrożnie wprowadzali go do gry i mocno dawkowali mu obciążenie. Gdy wrócił, nie grał spotkań dzień po dniu. Jego średnia minut na mecz, to tylko 23.3. W tym czasie notował 16.2 punktu, 4.7 zbiórki, 2.3 asysty, 2 przechwyty oraz 1 blok. 

Dodatkowo, Gregg Popovich powiedział mediom w ubiegłym tygodniu, że Leonard zmaga się również z (jakiegoś rodzaju) naderwaniem w obrębie lewego barku. 

http://binaryapi.ap.org/0eba87fd188e452b8554faa54ea2e90e/512x.jpg

21:13, ludwisarz , NBA
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 stycznia 2018

Siedzieliśmy w jednym z barów, w O2 w Londynie, przed zeszłotygodniowym meczem 76ers-Celtics. Ze śmiechu rozbolała mnie twarz. Było śmiesznie. Ale też nostalgicznie i refleksyjnie. Było też poważnie, bo rozmawialiśmy też o poważnych sprawach. Z Michałem Górnym i Kacprem Lachowiczem, szerzej znanym jako Kacpa, poruszyliśmy całe spektrum tematów. Było ciekawie, ale przede wszystkim sympatycznie. Uznaliśmy, że musimy jeszcze raz spotkać się w tym składzie i coś nagrać.

No i jest. Wyszedł z tego kolejny odcinek "Podcastu Specjalnego." Jest to dwudziesty, jubileuszowy odcinek. Jak dobrze liczę, to czwarty z moim udziałem. Skupiamy się oczywiście na naszej wyprawie do Londynu na mecz 76ers-Celtics. Odsłaniamy kulisy pewnych zdarzeń, wchodzimy do O2 od kuchni. Kacper opowiada o swoich treningach, ja o sędziowaniu, swoich przygodach z NBA z bliska. Michał, jak wytrawny kuglarz, żongluje pytaniami, moderuje rozmową  no i oczywiście, sam bierze w niej udział. Potem podcast nas ponosi i przelatujemy przez całą masę tematów mocniej lub mniej związanych z basketem. Wyszło nam półtorej godziny. Zapraszam i życzę miłego słuchania!  

Plik mp3 można ściągnąć TUTAJ.

20:03, ludwisarz , NBA
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 15 stycznia 2018

Począwszy od 1986 roku, w każdy trzeci poniedziałek stycznia, w Stanach Zjednoczonych obchodzony jest dzień Martina Luthera Kinga. Jest to jedyne święto narodowe w USA upamiętniające dokonania i osobę Afroamerykanina.
Na terenie całego kraju, w wielu różnych instytucjach, odbywają się przemówienia, panele dyskusyjne, wyświetlane są filmy opowiadające o życiu i działalności Kinga. Przypomina się jego zasługi na rzecz równouprawnienia Afroamerykanów, zniesienia dyskryminacji rasowej, wkład w obronę poszanowania ludzkiej godności, równości i wolności.
Martin Luther King został zamordowany 4 kwietnia 1968 roku w Memphis. Cztery lata wcześniej został laureatem Pokojowej Nagrody Nobla.


       
       
       
       


 
Kilka cytatów M.L. Kinga:

- "Mam takie marzenie, że pewnego dnia czworo moich małych dzieci będzie żyło w społeczeństwie, które nie będzie ich osądzało wedle koloru skóry, lecz wedle ich charakterów."(wygłoszone 28 sierpnia 1963 roku podczas wiecu w Waszyngtonie)

- "Musimy nauczyć się żyć razem jak bracia, jeśli nie chcemy zginąć razem jak szaleńcy."

- "Nic, co człowiek robi, nie poniża go tak bardzo jak nienawiść."

- "Ten kto biernie akceptuje zło, jest za nie tak samo odpowiedzialny jak ten, co je popełnia."

- "Wierzę, że ostatnie słowo będzie należeć do nieuzbrojonej prawdy i bezwarunkowej miłości."



NBA od wielu lat upamiętnia i uroczyście obchodzi to święto. Nie ma w tym nic dziwnego. Czarnoskórzy zawodnicy stanowią ok. 75% całej ligi.
Jak wyglądałaby dziś Ameryka, gdyby nie King i jemu podobni? Odpowiedź na to pytanie nie została wyczerpana na kartach wielu książek i całej masy poważnych prac naukowych, więc tym bardziej ja, na sportowym blogu, nie będę podejmował się udzielenia odpowiedzi.
Rasizm (nie tylko) w USA nie jest historią minionych epok. To problem cały czas żywy, to problem palący i dzielący społeczeństwa.
Dla mnie samego, postać pastora Kinga jest swego rodzaju klamrą spinającą moje dziecięce zainteresowanie NBA z tym, co wydarzyło się później, poza sportem. 
Napisałem pracę magisterską o Martinie Lutherze Kingu, prawdopodobnie dlatego, że lata wcześniej, w 1999 roku przy okazji Finałów Spurs-Knicks, usłyszałem jak Larry Johnson mówi do Avery’ego Johnsona „Przecież obaj pochodzimy z tej samej plantacji bawełny pana Johnsona.”
Zainteresował mnie temat niewolnictwa. Język angielski, światowa polityka, historia, socjologia i tak dalej… Wiele gałęzi moich zainteresowań pochodzi z tego jednego wspólnego pnia - zainteresowania NBA w dziecięcych latach, które na swój sposób rozlało się na inne płaszczyzny życia.


       
       
       
       


Wracając do NBA, to terminarz dzisiejszych meczów wygląda tak:
   
18:30 Detroit Pistons - Charlotte Hornets. 
19:00 Philadelphia 76ers - Toronto Raptors.      
20:00 Washington Wizards - Milwaukee Bucks.
21:00 Atlanta Hawks - San Antonio Spurs.
21:00 Brooklyn Nets - New York Knicks.
21:30 Chicago Bulls - Miami Heat.
23:30 Memphis Grizzlies - Los Angeles Lakers.  
02:00 Oklahoma Thunder - Sacramento Kings.
02:00 Cleveland Cavaliers - Golden State Warriors. 
03:00 Utah Jazz - Indiana Pacers.
04:30 L.A. Clippers - Houston Rockets.
10:26, ludwisarz , NBA
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 stycznia 2018

Gdy Wy będziecie sobie smacznie spać, lub równie smacznie oglądać NBA tej nocy, ja będę na pełnym morzu. To jest ta pora roku, kiedy wzywa mnie Londyn, kiedy wzywa mnie NBA. Począwszy od 2013 roku, będzie to już mój szósty mecz w stolicy Anglii w ramach sezonu regularnego NBA. Siódmy mecz NBA na Wyspach Brytyjskich.

W czwartkowy wieczór, w hali O2, zetrą się ze sobą Filadelfia 76ers i Boston Celtics. Dla NBA, będzie to ósmy mecz w Londynie w ramach rozgrywek rundy zasadniczej. Dla Celtów będzie to drugi mecz w Londynie. Ich pierwsza wyprawa do tego miasta, miała miejsce podczas przygotowań do mistrzowskiego sezonu 2007-2008. C's zagrali wtedy z Minnesotą.

Dla Sixers będzie to drugi mecz w Wielkiej Brytanii, pierwszy w Londynie. Ich pierwszy raz miał miejsce w Manchesterze w 2013 roku. Sixers zagrali wtedy z Oklahomą Thunder. To wtedy Dikembe Mutombo uczył mnie rzucać za trzy punkty. Dzięki jego radom, wygrałem konkurs trójek na jego oczach.

 Parę liczb związanych z tym wydarzeniem, z tymi drużynami oraz z kontaktami NBA w Europie.

1 – 76ers przywożą ze sobą do Londynu dwie jedynki draftów - Bena Simmonsa (2016) i Markelle'a Fultza (2017). Celtics jedną - Kyrie Irvinga (2011, Cavs).

 

3 Tyle meczów w Londynie zagrały kluby Atlanta Hawks, Brooklyn Nets i Toronto Raptors. Nikt nie ma na koncie więcej.

 

5 – Tyle meczów 76ers zagrali w Europie. Byli w 2006 roku w Barcelonie, w 2013 w Bilbao. Zagrali dwa spotkania w Kolonii w 2006 roku (byłem tam, to były moje pierwsze mecze NBA na żywo), oraz jeden Manchesterze (2013). Ich bilans z tych spotkań wynosi 3:2.

 

7 - Tyle lat temu miał miejsce pierwszy mecz w Londynie, w ramach sezonu regularnego NBA. W marcu 2011 roku New Jersey Nets i  Toronto Raptors zagrali ze sobą dwa mecze dzień po dniu. 

 

8 To będzie już ósmy mecz w Londynie w ramach sezonu regularnego NBA.

 

9 - Tyle meczów Celtics zagrali w Europie. Byli trzy razy w Madrycie (dwa mecze w 1988 roku i jeden w 2015). Byli również trzy razy we Włoszech (Rzym 2007, Mediolan 2012 i 2015). Raz w Londonie w 2007 roku oraz w Istambule w 2012.

 

10 – Tylu zawodników spoza Stanów Zjednoczonych, jest w obu składach, które w czwartek zetrą się w hali O2 w. Ekipa z Filadelfii ma ich pięciu. Są to Joel Embiid (Kamerun), Furkan Korkmaz (Turcja), Timothe Luwawu-Cabarrot (Francja), Dario Saric (Chorwacja), Ben Simmons (Australia). W szeregach Bostonu jest ich też pięciu. Są nimi Aron Baynes (Australia), Al Horford (Dominikana), Abdel Nader (Egipt), Daniel Theis (Niemcy), Guerschon Yabusele (Francja). Dodatkowo Kyrie Irving urodził się w Melbourne w Australii.

 

15 – Tyle drużyn NBA grało już w Londynie.

 

25 – Tyle lat temu odbył się pierwszy w historii mecz drużyn NBA w Londynie. W październiku 1993 roku zagrali ze sobą Atlanta Hawks i Orlando Magic.

 

90  Tyle meczów mają już na koncie drużyny NBA w Europie.


108 – Tylu zawodników urodzonych poza USA było w składach drużyn NBA na rozpoczęcie obecnych rozgrywek NBA. To nowy rekord ligi pod tym względem.

 

213 – Tyle centymetrów wzrostu ma Joel Embiid, najwyższy uczestnik czwartkowego meczu.

 

267 Z tylu kawałków drewna będzie zbudowany parkiet, po którym biegać będą w czwartek obie ekipy.

 

18689 – Tylu kibiców może pomieścić hala O2. Wszystkie bilety zostały wyprzedane. 

 

23:54, ludwisarz , NBA
Link Komentarze (4) »
niedziela, 31 grudnia 2017

Za rogiem rok 2018. Tam daleko na horyzoncie są Twoje cele i marzenia. Bez względu na to, co tam widzisz, ja osiągnięcia tego wszystkiego życzę Ci serdecznie.

Rok 2017 był dla mnie koszykarsko całkiem udany. W styczniu, tradycyjnie już, odwiedziłem Londyn. Zobaczyłem z bliska Pacers i Nuggets, sentymentalnie wróciłem na moment na stare śmieci.

W czerwcu odkryłem dla siebie koszykówkę w żeńskim wydaniu. Też trochę powspominałem, bo kiedyś, nie wiem czy wiesz, jak byłem mały, przez parę miesięcy byłem Czechem. Wykonałem mój mały "Czeski pościg." 

W sierpniu zobaczyłem z bliska Mistrzostwa Azji. Ja sam ani przez moment nie miałem wątpliwości, że chcę jechać, ale tak zwana presja otoczenia, chciała mnie urobić, żebym został w domu. No wiesz Liban. Bliski Wschód, bomby, terroryści, goście z brodami. Początki w Bejrucie, jak u siebie. Fadi El Khadib wspominał Jordana. Na koniec dokonała się islamizacja blogosfery.

Na przełomie sierpnia i września zrobiliśmy Eurobasket mężczyzn w Helsinkach. Pozwoliłem sobie napisać słowo o/po meczu Finlandia-Polska. Zadałem pytanie Teemu Rannikko i trochę naświetliłem temat fińskiego basketu, który stał się w Polsce ostatnio modny. No wiesz, ten fiński model. Na koniec, w paru słowach podsumowałem turniej

Mam co wspominać. To był ciekawy rok. Nie tylko koszykarsko. Ale to już za nami. Z niecierpliwością czekam na 2018. Nowe wyzwania, nowe projekty, nowe role do odegrania. To chyba tyle na ten wieczór. Nie chcę odrywać Was od sylwestrowej zabawy. Jedzcie, pijcie, bawcie się. A od jutra działamy z nową siłą! Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku!    

23:55, ludwisarz , NBA
Link Komentarze (1) »
sobota, 30 grudnia 2017

Giannis Antetokounmpo minął swojego obrońcę, po czym ewidentnie przekroczył końcową linię boiska. Biały but gracza Bucks idealnie kontrastował z czarną linią i niebieską częścią parkietu, która nie należała do placu gry.

Sędziowie tłumaczyli po meczu trenerowi Billy'emu Donovanovi i jego graczom, że to zagranie nie mogło zostać oficjalnie przepuszczone przez video review, ponieważ w jego czasie żaden z sędziów nie użył gwizdka.

"Żebyśmy mogli oceniać takie sytuacje z odtworzenia, wcześniej musi być gwizdek z pozycji parkietu. W tej sytuacji nie było gwizdka, więc nie mogliśmy oficjalnie obejrzeć tego zagrania." - powiedział Derek Stafford, jeden z sędziów tego meczu. 

Gdyby Giannis Antetokounmpo był faulowany w czasie tej ostatniej akcji meczu z OKC, wtedy sędziowie mieliby prawo do video review. Wtedy też mogliby anulować punkty (oraz faul) w związku z przekroczeniem linii. Bez gwizdka z parkietu nie mieli prawa do powtórki.

Co ja o tym sądzę?

Mówię to od lat, powtórzę po raz kolejny.  Dla mnie problem leży nie w samym systemie i całej koncepcji video review i Centrum Powtórek w New Jersey, a jedynie w kilku jej punktach i interpretacjach. Myślę, że system może działać dużo lepiej i jeszcze sprawniej, ale potrzebuje kilku usprawnień. Bo chyba wszyscy zgodzimy się, że w 2017 roku możliwość korzystania z technologii i oglądania wybranych powtórek na przestrzeni meczu jest jedynie pytaniem o formę a nie o sens istnienia czegoś takiego.     

Naturalnie wiele nieprawidłowości jest też po stronie sędziów, ale rozmawiamy w kontekście tego konkretnego przypadku.

Wraz z pojawianiem się kolejnych zapisów o możliwości i zakresie oglądania powtórek, mam wrażenie, że sędziowie zdjęli z siebie z czasem część odpowiedzialności z pozycji parkietu i częściej chodzą do monitorów, nawet w sytuacjach dość klarownych. Dodatkowo, w mojej ocenie, jest zbyt dużo sytuacji, które z automatu muszą zostać obejrzane (np. faule niesportowe). Jeśli czasem oglądacie stare mecze, to pewnie tak jak ja łapiecie się na tym, że przy mocnych faulach szykujecie się na chwilę przerwy dla sędziów w związku z video review. Po chwili, gdy sędziowie z pozycji parkietu odgwizdują flagrant foule, bez żadnych powtórek, dociera do Was, że oglądacie NBA sprzed ery monitorów. Myślicie sobie, że dzisiejsi sędziowie NBA to mięczaki? Może i tak, ale nie wiem czy wiecie, że ocena tego czy faul był zwykły czy niesportowy od sezonu 2012-13 musi być obligatoryjnie sprawdzona na monitorze, przed podjęciem ostatecznej decyzji. W latach 2007-2012 sędziowie podchodzili do monitora tylko wtedy, gdy nie byli pewni czy faul jest flagrantem pierwszego czy drugiego stopnia (FII jest odpowiednikiem dyskwalifikacji). 

Moim zdaniem kategoryczne zastrzeżenie, że w takich sytuacjach trzeba sięgnąć po po monitor, nie jest potrzebne. W (zbyt) wielu sytuacjach wystarczy trochę więcej skupienia, doświadczenia, czucia i decyzyjności oraz zaufania do sędziów z boiska przez ustawodawcę. Po monitor kazałbym sięgać tylko w sytuacjach mocno niejasnych. I przede wszystkim dałbym sędziom wolną rękę w tej sprawie.

Centrum powtórek w żaden sposób nie odnosi się do flopów, które są problemem dzisiejszej koszykówki. FIBA karze faulami technicznymi. Zawsze coś. NBA ma swoją komórkę, która po meczach nakłada na floperów kary finansowe. Kary finansowe dla milionerów. Kary po fakcie. To nie jest coś, co w jakiś sposób stopuje tę falę. 

Przykładów czego mi brakuje, a czego jest za dużo przy okazji oficjalnych powtórek jest więcej.

Wracając do akcji z meczu Thunder-Bucks. Ewidentnie brakuje sędziom możliwości a raczej prawa do obejrzenia tego typu sytuacji, bez konieczności wcześniejszego użycia gwizdka. Giannisowi wyraźnie skończyło się boisko. Powtórki to pokazują. Gdyby sędziowie mieli prawo obejrzeć to zagranie, to z tego prawa by skorzystali. Oceniliby, że Antetokounmpo przekroczył linię końcową. Może danie trenerom prawa do jednego challenge'u w meczu nie byłoby głupim pomysłem?  

 

23:59, ludwisarz , NBA
Link Komentarze (7) »
wtorek, 26 grudnia 2017

 

To będą Śliwki vs Robaczywki w świątecznym wydaniu. Nic o NBA, więc możesz nie czytać. Ale możesz też przeczytać. Możesz też skomentować i podzielić się swoimi własnymi świątecznymi ŚvsR. Jestem ciekaw.

 

Śliwki:

 

- Oczywiście duża Śliwka dla okazji do spotkań z rodziną bliższą i dalszą, ze znajomymi. Od kiedy nie mieszkam w Polsce, cenię sobie te momenty jeszcze bardziej. Choć zawsze je bardzo lubiłem. Znam ludzi, którzy celowo w te dni biorą na siebie dodatkową pracę, a nie muszą. Znam też ludzi, dla których wymarzona Wigilia, to siedzenie na kanapie w samotności z piwem przed telewizorem.  

- Jedzenie. Fantastyczne polskie jedzenie. Pierogi o różnych kształtach i smakach. Barszcze, zupy. Ryby pod wieloma postaciami. Znakomite ciasta, desery i napoje. Nasza kuchnia może wystawić naprawdę silny, świąteczny lineup. Biorę go w serii do czterech zwycięstw z każdym innym składem kuchni europejskich. Możemy zagrać small ball z niskokalorycznymi i lekkimi, ale cały czas smacznymi i bogatymi w wartości odżywcze, rybami, delikatnymi bulionami z leśnych grzybów i pierogami. Ale możemy też zagrać wysoko, ciężko i pod kosz z potrawami serwowanymi już po uczcie wigilijnej. Tu w wyjściowym składzie mam aromatyczne wędliny, bigos z mięsem na kiszonej kapuście oraz wszystko to, co rozumiesz pod pojęciem "rodzinnych obiadów" u siebie bądź na wyjeździe. Ojoj!       

 

- Prezenty. Lubię dostawać prezenty, ale lubię też je dawać. Jestem czasem trochę jak Phil Jackson, bo lubię dać książkę o tematyce pod konkretną osobę. Bywa też tak, że sam sobie robię prezenty. I to też ma swoje plusy.

- Życzenia. Miło, jak ludzie życzą sobie dobrze. Szkoda, że tak rzadko.

 

Robaczywki:

 

- "Happy holidays". Możesz wierzyć w co chcesz. To nie jest problem. Możesz kwestionować boskość Jezusa, możesz uważać, że jego postać, to tylko koncept bezczelnie skopiowany z egipskiego Horusa oraz szeregu innych bóstw solarnych. Możesz twierdzić, że całe chrześcijaństwo, wraz z doktrynami kościoła, to nic więcej, niż tylko bardzo skuteczny ruch polityczno-religijny, który dzięki sile miecza, krwawym intrygom i kilku sprzyjającym momentom historycznym, doszedł, gdzie doszedł. I możesz mieć nawet w tym rację. Ale równie dobrze możesz się mylić i na końcu może okazać się, że faktycznie było tak, jak napisano. Nie w tym rzecz. Bo przecież w podobny sposób da się zakwestionować metafizyczny aspekt wszystkich innych religii.

Rzecz w tym, że 25 grudnia jest od wieków zarezerwowany dla (większej części) chrześcijaństwa. Bez względu na to czy słusznie, czy nie. Jeśli nie masz problemu życzyć wszystkiego dobrego muzułmaninowi w czasie Ramadanu, jeśli nie masz problemu dobrze życzyć żydowi w czasie Paschy, jeśli bez problemów możesz dobrze życzyć hindusowi na czas Diwali, to dlaczego masz mieć problem, żeby życzyć Merry Christmas, kiedy przychodzi na to czas? Co to jest holidays? Wakacje? Wolne dni? Byłem w sierpniu w Libanie. Ktoś mógł mi życzyć happy holidays. Bo byłem happy i to były moje wolne dni. 

Drażni mnie forsowanie poprawnej politycznie idei, że ten okres to jedynie beztroskie, niewypełnione żadną treścią i przesłaniem, wolne od pracy dni. Te dni, mimo, że bardzo skomercjalizowane, mają jednak swój wydźwięk religijny dla milionów ludzi. Nie świętujesz, nie ma problemu. Ale marginalizowanie i spłycanie pierwotnego i głównego znaczenia tych świąt i tego okresu, to zabieg, którego nie lubię.    


- "Nie zdejmuj butów" jako wyraz... no właśnie czego? Najwyższej formy Szacunku? Gościnności gospodarza? Nie wiem. Zdjęcie butów nie jest dla mnie problemem. Nie oczekuję też, że w tej strefie klimatycznej, będę siedział w czyimś domu w brudnych, zimowych butach. Nie chciałbym również, żeby ktoś spodziewał się po mnie, że zaproszę go do siebie w butach. Ba, ja chcę je zdjąć. Chcę, żeby moje stopy odpoczywały przez tych kilka godzin wspólnego biesiadowania. Jeśli chcesz mnie na dzień dobry wkurzyć, to powiedz mi w progu "nie zdejmuj butów." Ciekawe jak zapraszająca osoba by zareagowała, gdyby gość faktycznie skorzystał z rady i wlazł na dywan z ubłoconymi butami?

 

- Robaczywka dla wszystkich babć, cioć i innych postaci, które z jednej strony namawiają Cię do spróbowania ich ciasta czy potrawy, ale jednocześnie zaznaczają, że tym razem im nie wyszło. Od razu pada przyczyna dlaczego się tak stało. Jedną z nich jest to, że zabrakło jakiegoś składnika i trzeba było dodać niesprawdzony wcześniej zamiennik. Moja ulubiona to taka, że w 24 minucie pieczenia, ciasto oklapło. Halo! Powiedzcie swoim babciom i ciociom, żeby przestały! To są wyśmienite rzeczy!

Od lat zastanawiam się nad tym zjawiskiem od strony kulturowej. W USA mówienie o sukcesie i byciu najlepszym w swojej dziedzinie jest czymś naturalnym i rzadko kiedy branym za przejaw zarozumiałości czy arogancji - "Robię najlepszą jajecznicę na świecie"- zwykli mawiać Amerykanie w kuchni od Maine aż po krańce Kalifornii. U nas obawa przed tym, że ktoś weźmie Cię za zarozumialca, jest duża. Tak myślę, że to może być ten trop.

 

- Robaczywka dla wszystkich wujków i innych stryjków od polewania wódki, którzy nie rozumieją słowa nie. Najlepsi są ci, którzy na odmowę reagują kwestionowaniem Twojej męskości. To było chyba dwa lata temu. Moja druga połowa ma wujka. Silna osobowość. Taki Westbrook w szatni. Ma swoje teorie ma wiele spraw. Doszły mnie słuchy, że będzie chciał podjąć mnie swoim bimbrem, a jego doszły słuchy, że nie jestem fanem. Czasem najlepszą obroną jest atak, więc postanowiłem zagrać w wujkiem w jego grę. Siedzimy przy stole, wujek wytacza flaszkę, pyta czy chcę, ale widzę po nim, że spodziewa się odmowy. "Oczywiście" - odpowiadam. Wujek robi oczy. Nalewa. Zawartość kieliszka znika w moich ustach. Wujek pod czymś w rodzaju wrażenia połączonego z niedowierzaniem. Po chwili uśmiech i słowa uznania, jakbym właśnie wprowadził Suns do play-offs. Jakiś czas później drugi kieliszek staje się moim game-winnerem dnia. Trójka o tablicę w kontrze.        

 

23:52, ludwisarz , NBA
Link Komentarze (2) »
piątek, 22 grudnia 2017

To są skumulowane Robaczywki, w których desperacko staram się objąć to, co wydarzyło się w lidze w ostatnim czasie. Zły jestem na siebie, że płynność straciłem już w grudniu. Do tej pory traciłem ją w okolicach stycznia/lutego. Dzięki za podsyłanie własnych propozycji i przemyśleń. Kanały dostępu bez zmian (maile, wiadomości na FB, komentarze tu i na fanpage'u). Jak wiecie, kontakt z Wami, wiele dla mnie znaczy, więc nie wahajcie się pisać.


Kolejność, jak zawsze, dość przypadkowa.

Robaczywki:

- To będzie mały segment na temat amerykańskich mediów:

1. Reakcje amerykańskich mediów na wieść, że LiAngelo Ball i LaMelo Ball przenoszą się na Litwę.To jest k...a dramat, jak mawiał klasyk. Obejrzyjcie sobie poniższy materiał. Trwa 8 minut i 33 sekundy. Uprzedzam, że będzie to stracony czas. Może nastawcie sobie tę rozmowę podczas obierania ziemniaków czy cebuli. W ten sposób zminimalizujecie stratę owych 8 minut i 33 sekund. Zwróćcie uwagę, jak ci ludzie brzmią, jakich argumentów używają, jaki ton przyjmują ich głosy. Litwa. W ich wąskich rozumach, obraz Litwy to coś na kształt jakiejś XIX-wiecznej krainy bez prądu, bieżącej wody, internetu i innych zdobyczy cywilizacyjnych. Litwa, jeden z najlepszych programów koszykówki na świecie. Litwa, członek Unii Europejskiej. To jest wręcz żałosne. Szkoda mi czasu, żeby odnosić się do wszystkich kulawych argumentów, które zostały podjęte w tym materiale.

Rozumiem jednak obawy w środowisku. Dla Amerykanów stypendium, to synonim sukcesu i zabezpieczonej przyszłości. Klasa średnia musi być powyżej średniej, żeby zapewnić dziecku opłacenie czesnego za naukę na uczelni i przy tym nie stracić finansowej płynności. Dlatego stypendium, w świadomości Amerykanów, to prawie jak wygrana na loterii. LiAngelo był studentem UCLA. LaMelo był na dobrej drodze, żeby dostać stypendium któregoś z uniwersytetów. Amerykańskie media zapomniały jednak, że rodzinę Ballów stać na opłacenie studiów swoich dzieci. To po pierwsze. Po drugie senior Ball ma m.in. butowy biznes, który kłóciłby się z przepisami NCAA, według których student nie może mieć sponsorskich umów. Ludzie czasem mnie pytają dlaczego nie oglądam NCAA. Zanim odpowiem, zaznaczę na samym początku. Nie mam nic do uczelnianej koszykówki w USA. Wiem, że temat "jechać czy nie jechać, za i przeciw" jest ostatnio w Polsce modny. Jechać! Oczywiście, że jechać! Jeśli masz okazję, to nie zastanawiaj się. Na pewno nauczysz się koszykówki, podszkolisz język poszerzysz horyzonty, będziesz mieć szansę skończyć studia. Jechać, bez dwóch zdań! Ja w NCAA nie lubię wszystkiego tego, co odbywa się "pod stołem." I tego przeskoczyć nie mogę. Legendarne już rekrutacje topowych zawodników szkół średnich, podczas których w grę wchodzą prostytutki, kasa, agenci, obietnice, wizje. Campusy uniwersyteckie w USA dysponują jednymi z najlepszych baz treningowych w świecie. Przepiękne hale, profesjonalne transmisje telewizyjne, umowy sponsorskie z najlepszymi sportowymi markami. Uczelnie dostają za to gigantyczne pieniądze. Zawodnicy nic. Oficjalnie. Ci najlepsi dostają pieniądze od koszykarskich agentów, od przedstawicieli butowych marek. Każdy o tym wie. Proceder zaczyna się już w szkołach średnich. Mama LeBrona, kupiła mu Hummera wartego $50000, gdy ten skończył 18 lat. Chcesz mi powiedzieć, że samotna matka, pracująca fizycznie, ot tak, wyskoczyła sobie z pięćdziesięciu kawałków, żeby kupić dziecku auto? Nie. Było w tej sprawie śledztwo, które umorzono. Nie znaleziono nieprawidłowości. A było to tak - LeBron nie mógł oficjalnie wziąć pieniędzy i kupić sobie samochód. Pieniądze wzięła matka. Ewentualnie salon samochodowy sprezentował im samochód, na poczet przyszłej współpracy. Wszak kilka miesięcy później, LBJ został graczem NBA. Młody Iverson tak właśnie dostał swój pierwszy wóz.

 

 

2. Za dużo Lonzo Balla i jego ojcaOjciec jako ośrodek niemal kreujący opnie w amerykańskim sporcie, to żenujący znak czasów zubożenia tychże mediów. I nie mam nic do tego, że się wypowiada. Też bym korzystał. Mam jednak coś do tego, że człowiek jeszcze kilka miesięcy temu anonimowy, dostaje szeroką platformę do wyrażania, w większości bezwartościowych, treści. Niestety jest zapotrzebowanie na ten intelektualny fast food. Ta bezwartościowa papka jest później szeroko komentowana i analizowana. Czy zaproszenie go do CNN, do programu na żywo, było sięgnięciem dna? Obawiam się, że nie. Ale chyba nie powinienem być zszokowany. Czasy, w których CNN było poważną i godną zaufania stacją, są historią starożytną.  Czy może ktoś, dla odmiany, udać się z mikrofonem do taty Jaysona Tatuma, Bena Simmonsa czy Donovana Mitchella? Nie? Aha. Nie, żebym chciał usłyszeć, co oni mają do powiedzenia. Chciałbym przede wszystkim równowagi w eterze. Ale najbardziej chciałbym wartościowej treści. 

Co do Lonzo. Szlag jasny mnie trafia, jak co chwilę słyszę, Lonzo to, Lonzo tamto. I nie mam nic do chłopaka. Gra dobrze. Tak, dobrze czytasz. Gra dobrze. Kropka. Jeśli wydawało Wam się, że z miejsca będzie lepszy od Curry'ego, że to drugi Magic, to raczej powinniście mieć problem z sobą, nie z nim. Gdyby zdjąć mu z koszulki napisane na plecach "Ball", gdyby zapomnieć o tym, jak przed sezonem reklamował go tata (przecież miał prawo), to co zostanie? Powiem Ci - zostanie ledwie 20-letni debiutant w NBA, który dostosowuje się do standardów najlepszej ligi świata na trudnej pozycji rozgrywającego. Jest to chłopak niewątpliwie utalentowany, który ma swoje ograniczenia, który ma jednak potencjał, żeby być kimś w NBA. Kim? Nie wiem, ale wiem, że kimś dobrym. Nie mam co do niego żadnych oczekiwań. Jego dobre mecze mnie nie ekscytują. Jego słabe mecze nie zapalają mi czerwonej lampki. O Lonzo za dużo się mówi. Tu zaczyna się i kończy cały problem. Najbardziej żałosne są te mini-zestawienia liczb Lonzo z debiutanckimi liczbami jego kolejnych znakomitych rywali. Dno. 

3. Kiedy ci ludzie w końcu nauczą się, że zasady języka angielskiego nie mają zastosowanie do wszystkich innych języków świata? Nie każde C, brzmi jak K. Nie każde J, jak DŻ i tak dalej. O ludzie! Najlepszą kompilację tworzy Goran Dragic. Uwielbiam, jak wymawiają jego nazwisko "Dradżik". Oczywiście nie wszyscy, ale nadal zbyt wielu.

4. Każdy zawodnik spoza USA, musi dostać jakąś amerykańską ksywkę, bo inaczej by się nie dało. Kristaps Porizngis, to w Nowym Jorku "KejPi". Bogdan Bogdanovic, to "Bogi", Lauri Markkanen został Finnisherem (jest coś trudnego w imieniu Lauri?). I tak dalej, i tak dalej.

5. Jeśli już jesteśmy przy "Bogim". Pamiętacie jak zdobył punkty na miarę wygranej z Warriors? Prowadzący media społecznościowe Kings chyba nie zdawali sobie sprawy z kim mają do czynienia. Ale zdaje się, że ktoś odpalił wujka Google'a po tym meczu i przy okazji odkrył nową planetę w naszym Układzie Słonecznym. 


 

Tyle o amerykańskich mediach.

- Oklahoma Thunder. Być może minimalnie spóźniam się tu z Robaczywką, bo Thunder wygrali 7 z ostatnich 10 meczów (choć gdy to pisałem, potrzebowali game-winnera od Westbrooka, żeby pokonać u siebie słabą Atlantę), ale nie mogłem sobie odmówić. W gruncie rzeczy Thunder nadal nie połapali się jak grać, żeby regularnie wygrywać w tym składzie. Westbrook i koledzy potrafią wygrać z Warriors, Spurs, Wolves czy Jazz, żeby za chwilę dostać lanie od Nets, Magic, Mavs czy Hornets. Naprawdę nie rozumiem tego, bo już samym poziomem talentu, jaki niewątpliwie mają, zwycięstwa z ekipami pokroju Kings czy Mavs powinny być raczej obowiązkiem. Thunder przegrali 11 z 16 meczów w obcych halach. Patrick Patterson miał być dla tej drużyny klejem super glue, gościem od łatania dziur na obu końcach parkietu, tajną bronią w różnych ustawieniach. Tymczasem 28-latek rozgrywa swój najgorszy sezon w NBA (tak, wiem że latem przeszedł operację kolana). Robaczywka dla Westbrooka za żenującą próbę zaliczenia triple-double w starciu z Warriors (pisałem o tym w #PI). Zresztą ta pogoń za t-d, to żadna nowość, tylko smutny nawyk. Nic się nie dzieje w ataku OKC. Drużyna zalicza po 20.7 asysty na mecz. Daje im to 24 miejsce w lidze. Mariusz Westbrook musi wziąć się w garść. 40% z gry to najniższa skuteczność od jego debiutanckich rozgrywek. 70% z linii to najgorsza wartość w jego karierze. Czy to przypadek ze wszyscy z cienia R.W. sprzed roku, w tych rozgrywkach są dobrzy? Oladipo, Sabonis, Kanter. A z kolei ci u jego boku w tym sezonie, nagle się spłaszczają?  

- Pierwsza kwarta z meczu Bulls-Heat z 27 listopada. Byki wygrały ją...13 do 7. Obie ekipy spudłowały aż 37 rzutów w tej części gry.

- Robaczywka dla narracji, według której Pelikany powinny rozważyć wytransferowanie Cousinsa lub Davisa. Dlaczego? Pytam. Brakuje mi słów, by opisać jak obrzydzają mnie dzisiejsze media. Oczywiście nie wszystkie. Nowe rozrywki, nowe historie. Jak to fajnie byłoby zobaczyć Cousinsa w Waszyngtonie u boku swojego kolegi Walla. Jak to fajnie byłoby zobaczyć Davisa w Bostonie, walczącego o tytuł. I ta narracja, że jemu już powinno zacząć się spieszyć wygrywać, wygrywać, wygrywać. Tytuły, tytuły, tytuły. Najsmutniejsze jest to, że zawodnicy i ich agenci kupują te narracje. Wszystkim się dziś spieszy. Pelikany grają dobrze. Eksperyment grania dwoma klasowymi wysokim się sprawdza. A może być tylko lepiej, ponieważ ta drużyna nie jest najlepiej zbudowana pod taki duet. Tam cały czas brakuje dobrych strzelców do rozciągania obrony. Dlaczego, k...a mać, ktoś normalny miałby chcieć to rozbić? DMC jest w kontraktowym roku? Tak, jest i co z tego? W interesie zarówno Davisa, jak i DMC powinno być trzymanie się razem. A w interesie klubu powinno być zrobienie wszystkiego co się da, żeby mieć swoje gwiazdy zadowolone i obudowane wartościowymi pomocnikami.

- Kelly Oubre Jr. Na boisku całkiem nieźle się rozwija. Robaczywkę dostaje za swój cwaniacko-twardzielsko-pozerski sposób bycia. Zastanawiam się. To znaczy zastanawiam się teraz, gdy to piszę, nie tak ogólnie w życiu. Zastanawiam się (teraz) jaki procent w tym pozowanym wizerunku, stanowi prawdziwy Oubre. Ile jest Oubre w Oubre? I po co mu to wszystko? Pamiętam, jak parę lat temu wracaliśmy Polskim Busem z kolegami z turnieju z Wiednia. Z jakiegoś powodu przyczepił się do nas pewien, tak zwany, koks czyli chłopak z siłowni. Może nasze dyskusje o NBA (może inne) go zaciekawiły. Na początku 100% pozy - że trenuje, że koksuje, że nie da sobie w (proteinową) kaszę dmuchać, że jest taki i owaki. Zaczął działać mi na nerwy. Postanowiłem włamać mu się do głowy. Na spokojnie, krok po kroku, pytaniami, zacząłem rozbierać go na czynniki pierwsze. Okazało się, że jest duży, bo ma kompleksy, bo jest nieśmiały, ma problem z nawiązywaniem kontaktów z ludźmi, z kobietami w szczególności. Siłownia stała się jego ucieczką do  lepszej (?) wersji samego siebie. Nagle zrobił się taki malutki. Koledzy, którzy przysłuchiwali się temu, jak rozkładam go na kawałki, mieli niezłą rozrywkę. Jak się zorientował, że wypuściłem z niego powietrze, powiedział "jak jesteś takim psychologiem, to co sądzisz o..." i tu poleciał jakimś cytatem z "Kapitana Bomby" Sorry, nie znam twórczości. Kurtyna. Kelly, nie potrzebne Ci to, żeby utrzymać się w NBA.

Ta kurtka...

   

- Kenneth Faried. Chyba czas na epitafia. Z tego pana poważnego zawodnika NBA już nie będzie. Tak myślę. Choć życzę mu dobrze. Faried jest w swoim siódmym sezonie w NBA, i do tej pory nie nauczył się absolutnie niczego. Nadal nie umie rzucać, nadal nie umie grać tyłem do kosza, nadal słabo panuje nad piłką, nadal nie ma żadnych "swoich" zagrań. 6.6 punktu i 5.2 zbiórki to najgorsze wskaźniki w jego karierze. Atletyzm powoli będzie odchodził. I co zostanie? Włosy?

 - Tom Thibodou. Bulls prowadzili z 76ers 99:77 na 80 sekund przed końcem meczu w play-offs w 2012 roku. Derrick Rose był cały czas na boisku. Wtedy właśnie nie wytrzymało jego kolano. Thibs jest znakomitym trenerem, ale ewidentnie nie potrafi rotować swoimi składami. To znaczy, potrafi. Na swój sposób. Wbrew wszelkim prawidłom dzisiejszej medycyny sportowej. Piątka Wolves - Towns, Butler, Wiggins, Teague i Gibson spędza w meczach grubo po ponad 30 minut. Nikt inny z tego składu, nie gra więcej, niż 18 minut. Thibodou rotuje składem jakby to były Finały Konferencji, a nie grudzień. W top13 zawodników spędzających najwięcej minut na parkiecie w tym sezonie, aż trzech jest z Minnesoty. Jeśli jesteśmy w Minneapolis, to dajmy też Robaczywkę Townsowi. Nie broni. Nie patrz w statystyki, zobacz mecze. Towns nie broni. Co u boku Butlera, Gibsona i Thibsa, jest dość zastanawiające. Zostając w tej części USA. Robaczywka dla Wigginsa. Też nie broni. Do tego trafia tylko 42% swoich rzutów, 29% zza łuku. Oba wskaźniki są najgorsze w jego karierze. 17.6 punktu na mecz, to aż o sześć mniej, w porównaniu z poprzednimi rozgrywkami. 

- To jest prawdopodobnie największa Robaczywka w całej historii ich przyznawania. Początkowo planowałem nawet osobny tekst na ten temat, ale znasz mnie, zabrakło mi czasu, albo raczej dobrej jego organizacji. Robaczywka dla Draymonda Greena za forsowanie idei, według której NBA powinna zrezygnować z używania słowa "właściciel (owner)" z przyczyn oczywistych. Nie są oczywiste? No wiesz, każda z 30 drużyn w lidze ma swojego właściciela (lub grupę właścicieli). Ja, na przykład, kupiłem sobie pod choinkę buty. Zdaje mi się, że jestem ich właścicielem. Draymond, ma na myśli to, że słowo właściciel, kojarzy się z czasami niewolnictwa. A przecież trzy czwarte zawodników NBA, to przedstawiciele rasy czarnej. Jeśli śledzicie mój blog od przynajmniej roku, to być może kojarzycie, że temat historii niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych, jest mi bliski. To, co stara się forsować Green, jest bzdurą. Chorym odpryskiem chorej poprawności politycznej. OK, idźmy krok dalej. Zrezygnujmy z używania słów plantacja, czarny, hmm, nie wiem, co jeszcze. Bawełna? Obłędem jest też to, że znaleźli się tacy, którzy podchwycili ten temat i uznali, że Green ma rację.

Głosem rozsądku przemówił Mark Cuban, właściciel Mavs.

Posłuchajcie sobie tego pseudointeligenckiego bełkotu. Ostrzegam. Skradzione zostaną Wam niecałe dwie minuty z życia. Zwróćcie uwagę gdzie odbywa się ten panel dyskusyjny. Harvard?!


http://karolsliwa.blox.pl/resource/IMG_20171027_010350_003.jpg

23:41, ludwisarz , NBA
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 335