piątek, 03 września 2010
Boisko w Gdańsku zawstydza obiekt w Tarnowie
Boisko w Gdańsku pozazdrościło sławy boisku w Tarnowie. Tu też jeśli chodzi o koszykarskie rzemiosło, nic poza "wrzutami" raczej nie wchodzi w grę. No chyba, że mamy sezon letni wtedy można się opalać jednocześnie rozmawiając, bądź myśląc, jeśli akurat nie ma nikogo obok o koszykówce. Mogę podrzucić dobry temat do dyskusji/rozmyślania. "Przegrywasz trzema punktami, jesteś w posiadaniu piłki i zamiast próbować wyrównać wchodzisz bezmyślnie pod kosz i tracisz piłkę. Poco to robisz?" PK - dzięki za link Źródło - demotywatory ![]() Amar'e znów w Phoenix
Tegoroczny początek września w hali US Airways Center w Phoenix w niczym nie różni się od tych z ostatnich ośmiu lat. Amar'e Stoudemire korzystał z siłowni, grał mini-mecze z koszykarzami Suns a po serii rygorystycznych ćwiczeń indywidualnych zlany potem jako ostatni opuszczał halę. I mimo, że miał nawet na sobie spodenki "Suns" to różnica w porównaniu z poprzednimi latami jest znacząca - nie jest już graczem Phoenix. Teraz jako silny skrzydłowy New York Kincks "STAT" postanowił odwiedzić Arizonę. Wizyty w obcych halach i wspólne, nieoficjalne wewnętrzne gierki są dosyć popularnym zjawiskiem wśród koszykarzy NBA i pomagają im utrzymać przez wakacje ciała w odpowiedniej formie. 2 miesiące po związaniu się 5-letnią umową z Knicks (za $99.7 mln) Amar'e, który osiem lat swojej dotychczasowej kariery spędził w Arizonie, pierwszy raz w życiu pojawił się tu jako gość. Jak sam mówi zaczął w życiu nowy etap i nie ma żalu do nikogo z organizacji Suns. Robert Sarver, właściciel "Słońc" oferował mu pięcioletnią umowę za $96.6 mln, przy czym gwarantował tylko $56 mln z tej sumy. Stoudemire odmówił. Kością niezgody okazał się być zapis dotyczący pułapu minut gry w trzecim i czwartym roku trwania umowy. Według niego by ubiegać się o 100% wypłaty Amar'e musiałby zagrać przynajmniej 2200 minut w każdym z tych sezonów (czyli 26.8 minuty na mecz przy założeniu, że zagrałby w każdym z 82 meczów). "Z punktu widzenia Roberta to była uczciwa propozycja. Rozumiem jego obawy dotyczące mojego zdrowia i nie mam o to żalu. Ale z mojego punktu widzenia, mojego zabezpieczenia przyszłości oraz tego ile zostawiam na parkiecie, to nie było to czego szukałem. Mnie interesował nie futbolowy kontrakt (gdzie cześć pieniędzy nie jest gwarantowana) tylko kontrakt NBA. I taki w końcu otrzymałem. Nadal jednak rozmawiam i przyjaźnię się z Robertem." - powiedział Amar'e, który ostro trenuje tego lata bo wie, że na min właśnie będzie spoczywać rola lidera w Nowym Jorku. Rola, której jeszcze nigdy nie pełnił. "Możemy być dobrzy a ja muszę dawać przykład. Żeby być wielkim liderem trzeba najpierw uczyć się od klasowego lidera. Ja miałem szczęście uczyć się od Seve'a Nasha, Granta Hilla, Shaq'a i Penny'ego. Teraz ja postaram się prowadzić kolegów do sukcesów." - oświadczył. ![]() ![]() ![]() ![]()
czwartek, 02 września 2010
FIBA walczy z dopingiem i... obala mity
FIBA ogłasza, że przy okazji toczących się teraz w Turcji Mistrzostw Świata przebada ponad setkę uczestniczących w imprezie koszykarzy. Nigdy wcześniej program antydopingowy nie był zakrojony na tak dużą skalę. Patrick Baumann, sekretarz generalny FIBA wyznał, że przebadano już 48 graczy czyli po dwóch z każdej z uczestniczących w turnieju ekip i dodał, że przynajmniej 60 kolejnych koszykarzy zostanie poddanych testom. FIBA chce w ten sposób obalić panujący od lat mit głoszący, iż niektóre drużyny (czytaj Stany Zjednoczone) zwolnione są z antydopingowych testów. "Wszystkie drużyny traktowane są tak samo, beż żadnych wyjątków" - mówi Baumann. FIBA od 1990 roku przeprowadza wyrywkowe testy antydopingowe na największych koszykarskich imprezach międzynarodowych. Baumann dodał jeszcze, że FIBA prowadzi starania mające na celu zwiększenie liczby drużyn uczestniczących w Igrzyskach Olimpijskich z 12 do 16 oraz z 24 do 32 ekip jeśli chodzi o Mistrzostwa Świata.
środa, 01 września 2010
Delonte West w Bostonie
Obrońca Delonte West podpisał jednoroczną umowę z Boston Celtics. Tym samym historia zatoczyła koło dla tego problematycznego gracza, który pierwsze trzy sezony swojej kariery spędził właśnie w Bostonie. Latem 2007 roku Danny Ainge widząc w nim ogromny potencjał z bólem serca oddawał go do Seattle (razem z Wally Szczerbiakiem i piątym numerem draftu czyli Jeffem Greenem) za Raya Allena i 32 wybór w drafcie (był nim Glen Davis). Jak się później okazało ruch Ainge'a był mistrzowski - dosłownie bo Celtowie tego samego sezonu sięgnęli po mistrzowski tytuł a West przez następne lata poza opinią utalentowanego dorobił się jeszcze jednej etykietki - trudnego w prowadzeniu. Do historii przeszły jego "zabawy z bronią", randki z matką LeBrona Jamesa i cała masa większych i mniejszych problemów wychowawczych. Celtowie podpisując z nim jednoroczny, niegwarantowany kontrakt ryzykują stosunkowo niewiele. Po pierwsze wyciągają rękę do gracza, którego kariera stanęła pod znakiem zapytania. Za nielegalne posiadanie broni West nie zagra w pierwszych dziesięciu meczach nowego sezonu co nie było pomocne w poszukiwaniu pracy w NBA. West wie doskonale, że otrzymał ogromny kredyt zaufania i drugiej takiej szansy może od życia nie dostać, dlatego najpewniej będzie starał się odbudować swoją reputację i grać na miarę swojego talentu. Jeśli zawiedzie znaczyć będzie, że nie nadaje się do tej ligi - przynajmniej w sferze psychicznej. Celtowie mając w składzie takich weteranów jak Kevin Garnett, Paul Pierce, Ray Allen a od tego sezonu także Shaquille O'Neal nie muszą bać się o atmosferę w szatni. Dopóki rządzi w niej K.G. nikt, nawet West nie może jej zepsuć a biorąc pod uwagę, że Danny Ainge w każdej chwili będzie mógł pokazać mu drzwi nierozsądnym z jego strony byłoby chodzenie własnymi drogami. "W naszym zespole panują zażyłe więzi między zawodnikami i rodzinna atmosfera. Paul i Rajon powiedzieli mi, że uwielbiali grać z Delonte. A ja jestem jego fanem i trzymam za niego kciuki." - powiedział menadżer Celtów i dodał, że klub zapewni Westowi każdy rodzaj pomocy pozaboiskowej, żeby ten mógł stanąć na nogi i odbudować się psychicznie. 27-letni Delonte West za całą, dotychczasową karierę (339 meczów w tym 221 starów) legitymuje się średnimi na poziomie 9.9 punktu, 3.1 zbiórki, 3.7 asysty oraz 1.1 przechwytu na mecz. ![]()
wtorek, 31 sierpnia 2010
"On będzie lepszy od Kareema Abdul-Jabbara"
Kevin Durant, po trzech meczach USA na Mistrzostwach Świata w Turcji lideruje swojej ekipie w klasyfikacji strzelców (63 punkty w trzech meczach). 21-latek zakończył parę miesięcy temu swój trzeci sezon NBA jako najmłodszy w historii ligi Król Strzelców. Zdaniem jego kolegi z reprezentacji, skrzydłowego 76ers Andre Iguodali powinniśmy się powoli zacząć przyzwyczajać do takiej sytuacji bo jego zdaniem K.D. pewnego dnia wyprzedzi samego Kareema na liście najlepszych strzelców NBA. "On kocha ten sport i ma dryg do zdobywania punktów. Myślę, że skończy karierę jako najlepszy strzelec wszechczasów." - powiedział A.I. Durant po trzech sezonach gry ma na koncie 5967 punktów. Kareem Abdul-Jabbar, lider listy ma ich is 38387. Drugi jest Karl Malone z liczbą 36928 a trzeci Michael Jordan z dorobkiem 32292 punktów. ![]()
piątek, 27 sierpnia 2010
Najwyższy czas poznać Johna Walla
John Wall - chłopak, który jak widać nie ma w zwyczaju brania jeńców. Z takim atletyzmem naprawdę może być kimś w tej lidze. A podanie Brandona Jenningsa - klasa!
czwartek, 26 sierpnia 2010
Będzie pomnik, nie będzie krzyża
Słowo pomnik w ostatnich tygodniach w Polsce jest słowem o podwyższonym ryzyku ale zaryzykuję... Zarząd klubu Chicago Bulls ogłosił wczoraj, że przed halą United Center stanie pomnik z brązu przedstawiający postać Scottie Pippena. Prace mają być ukończone przed końcem nadchodzącego sezonu. “Scottie Pippen był nie tylko jednym z najlepszych graczy w historii naszego klubu, ale także jednym z najlepszych graczy tej ligi. Miał ogromny wkład w wywalczenie przez Bulls sześciu mistrzowskich tytułów i nie ma lepszego sposobu jako dowodu uznania niż pomnik, który na stałe będzie uhonorowaniem jego inspirującej kariery." - powiedział Jerry Reinsdorf. Wykonania pomnika podejmą się Omri i Julie Rotblatt-Amrany, na których koncie jest już pomnik Michaela Jordana, którzy 16 lat temu stanął przed halą Byków. ![]() "Słowa nie opiszą tego co teraz czuję" - powiedział wzruszony Pippen. "To dla mnie wielki zaszczyt, to coś niesamowitego. O takich rzeczach marzy się będąc dzieckiem, ale rzadko staje się to faktem. Zwykle pomniki przedstawiają osoby, które zapisały się na kartach historii, zrobiły coś wielkiego. Będąc koszykarzem tak naprawdę nawet nie myśli się o takich rzeczach. Składam Chicago Bulls wyrazy wielkiego szacunku, że robią dla mnie coś takiego." W najbliższym numerze Magazynu MVP znajdziecie się mój tekst o tym wspaniałym graczu... ![]() W przypadku Jordana kształt pomnika był oczywisty - Jumpman. A Pippena? "Dosiadający" Ewinga?
środa, 25 sierpnia 2010
USA - Grecja live
Już w ostatecznym składzie Team USA gra dziś swój ostatni kontrolny mecz przed Mistrzostwami Świata. Oto link do meczu. Znów fajne reklamy w przerwach... |