Koszykówka to więcej niż sport. NBA to więcej niż koszykówka.
Blog > Komentarze do wpisu

Markelle Fultz wyłączony z gry

Markelle Fultz, pierwszy wybór draftu 2017 roku, został wyłączony z gry na czas nieokreślony. 20-latek ma się spotkać w przyszłym tygodniu ze specjalistą od kontuzji w obrębie barku. Ze względu na uraz prawego barku, Fultz zagrał zaledwie w 14 meczach swojego debiutanckiego sezonu.

Przypomnę chronologię wydarzeń, jeśli chodzi o problematyczny, prawy bark młodego gracza Filadelfii.

Mnie więcej rok temu, o sytuacji w obozie Sixers pisałem: "Ile razy słyszeliście o sytuacji, w której dobry strzelec zmienia technikę rzutu, żeby... no właśnie - żeby co? Przystępowaliśmy do tego sezonu z narracją, że Fultz, z jakiegoś powodu, zdecydował się zmienić sposób rzucania piłki do kosza. OK. Lepsze nie jest wrogiem dobrego. Z czasem, z Filadelfii zaczęły napływać do nas coraz to nowe szczegóły sprawy. Fultz zmienił rzut, żeby był jeszcze skuteczniejszy - brzmiało jedno z pierwszych oświadczeń klubu. Fultz zmienił rzut, żeby odciążyć obolały bark - to była wersja zawodnika i jego agenta. Fultz ma obolały bark, bo zmienił sposób rzucania - to kolejna wersja klubu. Moja ulubiona. Z kontuzjowanego miejsca odciągnięto zbierający się tam płyn - wersja zawodnika i jego agenta. Agent dodał, że ból był tak duży, że jego klient nie był w stanie podnieść w górę prawej, rzucającej ręki.  Do kontuzjowanego miejsca wstrzyknięto dawkę kortyzonu - wersja klubu. Podczas summer league, rzut Fultza wyglądał normalnie i był skuteczny. Kombinacje zaczęły się we wrześniu. Doprawdy kuriozalna sytuacja. Domyślam się, że zadziałał tu następujący mechanizm - wokół 76ers zrobiło się głośno latem. Zdrowi Simmons i Embiid, doświadczony Redick, jedynka draftu Fultz. Słowo play-offy zaczęło być odmieniane przez wszystkie przypadki. Klub poszedł z tą falą i zamiast zatroszczyć się o zdrowie swojej młodej gwiazdy, uległ presji."

Nadal tak mi to wygląda. Presja. Ze wszystkich stron. Presja klubu na zawodnika, presja klubu na własny sztab medyczny. Zawodnika na samego siebie. Kibiców oczekujących sukcesów, po latach tankowania. Oraz dodatkowa presja spowodowana świetną grą Jaysona Tatuma, którego 76ers mogli mieć, za którego, w teorii wymienili się z Bostonem.

Przypomnę kształt tamtej wymiany: Tuż przed draftem 2017 roku, Sixers wysłali do Bostonu trzeci wybór, w zamian za pierwszy. Sixers wybrali Fultza, Celtics Tatuma. Dodatkowo, Filadelfia zgodziła się wysłać Bostonowi wybór w drafcie 2019. Będzie to ich własny wybór lub wybór Sacramento Kings. Lepszy, czyli wyższy, trafi do Bostonu. Gdyby Kings wylosowali jedynkę, będą mieli prawo ją zatrzymać. Wtedy 76ers będą musieli oddać swój pick.

Bark Fultza nigdy nie został całkowicie zaleczony. Wszystkie doniesienia, którymi byliśmy karmieni przez poprzedni sezon, były zwykłymi kłamstwami. Jak się później okazało, jednymi z wielu kłamstw, które wyszły spod klawiatury i z ust Bryan Colangelo, który zdawał sobie sprawę z tego, że bardzo przegrał deal z Danny'm Ainge'em i na wszelkich możliwych platformach, starał się ratować swój wizerunek.

Sixers nie zmądrzeli w tych rozgrywkach. Podjęto decyzję, że Fultz będzie zaczynał mecze w pierwszej piątce, ponad J.J. Redickiem, co na papierze nie miało za dużo sensu. Potrzebujący spacingu Embiid i Simmons, zamiast zapewniającego im to Redicka, dostawali zupełnie niegroźnego z dystansu Fultza. Jakby tego było mało, wymyślono, ze drugie połowy, będzie zaczynał Redick ponad Fultzem. 

Z rzutem Fultza nadal było źle. Ewidentnie źle! I owszem, to musiało siedzieć gdzieś w jego głowie, za każdym razem, gdy decydował się na rzut, ale cały czas był, jest to uraz w obrębie jego barku, nie głowy. Jeśli masz dołek formy, tracisz pewność siebie, to przestajesz trafiać, ale Twój rzut nie przestaje wyglądać normalnie. Rzut Fultza, jeśli chodzi o technikę, całkowicie się rozsypał. 

Tak było w trakcie tego sezonu

A tak zaczęła wyglądać technika jego rzutu po wprowadzeniu kolejnych "usprawnień."


Timing decyzji, żeby udać się do specjalisty właśnie teraz, mógł nie być przypadkowy. Stoi za nią agent Fultza, Raymond Brothers. To on wypowiadał się w mediach w tej sprawie, w imieniu swojego klienta. Po przyjściu Jimmy'ego Butlera zmieniła się rotacja. Jimmy lubi grać z piłką. We wczorajszym starciu z Suns, Fultz zagrał tylko siedem minut. Najmniej w tym sezonie. 20-letni Fultz zbiera krytykę ze wszystkich stron, a prawda jest zapewne taka, że jego kontuzja nigdy nie została poprawnie zaleczona. Reakcja agenta i decyzja o wyłączeniu 20-latka z gry nie powinna więc dziwić. Z tym barkiem trzeba zrobić porządek. 

Kilka dni temu, rozmawialiśmy o tym w Podcaście Specjalnym. Chyba znów mieliśmy rację...


wtorek, 20 listopada 2018, ludwisarz

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: PK, 78.133.139.*
2018/11/21 09:53:47
to w ramach Robaczywek.....?:-)
-
Gość: Iwona, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2018/12/05 20:30:13
No i mamy diagnozę - zespół górnego otworu klatki piersiowej w wariancie nerwowym.
Co w sumie było na mojej liście podejrzanych, bo jak sobie robiłam research po pubmedzie to opis tego schodzenia wyglądał dość podobnie, a też czasem trafia się u atletycznie zbudowanych mężczyzn - bo generalnie to do tyczy to kobiet... to jakby kogoś zastanawiało czemu tyle czasu minęło i nikt na to nie wpadł.
No i tak ma chłop szczęście, bo to rzadka sprawa, przez co diagnoza trwać może latami - półtora roku to prawie nic. A z nerwami już tak jest że się degenerują i im więcej czasu trwa taki stan chorobowy, tym mniejsze szanse na powrót do zdrowia.
Inna sprawa co jest tego przyczyną - bo to może być tak wrodzone jak być efektem źle leczonego urazu. Teoretycznie mogło by się wydawać że wrodzoną anomalie w budowie szkieletu to ktoś powinien u niego już dawno temu wykryć, choćby przy okazji jakiegoś prześwietlenia; ale to różnie bywa. Wada mogła sobie być taka no minimalna, że w sumie to nikt nie zwrócił na to uwagi - ale w pewnym momencie mogło się stać coś niedobrego, i ta niewinna anomalia okazała się problemem - to się ciągle zdarza. Dalej mamy kontuzje, które z tego co można wyczytać wcale nie muszą być jakoś poważne, w stylu tego mitycznego wypadku na motorze czy bmxie, wystarczy coś spowodowanego zbyt dużą ilością powtarzalnych ruchów - czyli coś co koszykarzowi (sportowcowi generalnie) może się jak najbardziej zdarzyć i pewnie zdarza się częściej niż my o tym słyszymy. Bo pewnie sportowcy tak mają że pewne pierdołki zdrowotne olewają, bo przecież się rozchodzi, schłodzi i jakoś to będzie.

I ta nieszczęsna psychika - serio tutaj pewnie też już teraz jest problem, bo ten stan na 100% musiał się jakoś odbić na zdrowiu psychicznym, młody facet - gwiazda koszykówki, choćby tylko lokalna i szkolna... 1 numer draftu, kupa presji a tobie ciało robi BSOD... mam nadzieje że ktoś tam i o tym pomyśli, bo umówmy się - stan psychiki ma znaczenie, a po takim koszmarnym rajdzie to na prawdę może być nieciekawie. Dobrze że to się w końcu kończy i mam nadzieje że uda się mu wrócić do gry - bo niestety, to są nerwy. Sama mam problemy z kręgosłupem, dużą operacje - nie jakieś tam szast prast laserkiem na 20 minut, a coś gorszego - i wiem, że no... to cholerstwo jak już się popsuje to będzie słabo. Rehabilitacja trwa a nikt ci nie da gwarancji że cokolwiek da...