Koszykówka to więcej niż sport. NBA to więcej niż koszykówka.
Blog > Komentarze do wpisu

Vince Carter zagra w Hawks

Z listy wolnych agentów znika najstarszy z nich. 41-letni Vince Carter zdecydował się podpisać jednoroczny kontrakt z Atlantą Hawks. Wartość umowy to $2.4 mln czyli minimum dla weterana. Będzie to jego 21 sezon w NBA!

Travis Schlenk, menadżer Hawks, bardzo chciał dodać doświadczonego weterana do tego młodego składu. Zależało mu na pozyskaniu kogoś, kto miałby pozytywny wpływ na szatnię Jastrzębi. Ekipa z Georgii pozyskała w czasie tegorocznego draftu aż trzech zawodników w pierwszej rundzie. Byli to 21-letni Omari Spellman z trzydziestką, 19-letni Kevin Huerter z dziewiętnastką i wreszcie 19-letni Trae Young z piątką. Poza nimi, w składzie jest również 20-letni John Collins, wybrany w ubiegłorocznym drafcie. Hawks są w fazie przebudowy, drużyna zapewne nie wygra zbyt wielu meczów w nadchodzącym sezonie. W takiej sytuacji, obecność doświadczonego weterana, będzie na wagę złota.

Vince Carter trafił do NBA podczas draftu 1998 roku. Niecałe trzy miesiące później urodził się Trae Young. Niesamowity jest również fakt, że Vince jest też o osiem miesięcy starszy od ojca Younga!

Po trzech latach w Memphis, Vince związał się rok temu z Sacramento rocznym kontraktem o wartości $8 mln. Jego średni w barwach Kings sięgnęły 5.3 punktu, 2.5 zbiórki oraz 1.2 asysty w ciągu niespełna 18 minut na parkiecie. Vince zagrał w 57 meczach, cztery z nich rozpoczął w pierwszej piątce. Carter, z 24856 punktami w karierze, jest w tym momencie na 22 miejscu na liście najlepszych strzelców w historii NBA. O 424 punty przed nim jest Jerry West. 2104 celnych trójek daje mu ósme miejsce wśród najlepszych strzelców dystansowych. Do szóstego Paula Pierce'a brakuje mu 37 trafień. 

Pisałem to kilka razy, powtórzę i teraz - Vince zestarzał się z klasą jak Sean Connery. Od fizycznego wybryku natury, gwiazdy ligi, do roli wzorowego zadaniowca z ławki. Od dunkera do specjalisty w rzutach za trzy punkty. Wielu graczom przerośnięte ego nie pozwoliło na taką przemianę. Nie godzili się z upływającym czasem, nie docierało do nich, że wraz z ulatującym atletyzmem, powinni naturalnie usunąć się z pierwszego planu. Carter nie miał żadnych problemów z taką przemianą, która na pewno nie była łatwa.  Nie było mi dane oglądać go na żywo gdy osiągał swój fizyczny prime, ale mimo to bardzo się cieszę, że mogłem go zobaczyć z bliska w Toronto w tamtym sezonie. 

Swój najlepszy mecz, w barwach ekipy ze stolicy Kalifornii, zagrał pod koniec grudnia. W starciu z Cavs rzucił 24 punkty (10/12) a do tego dorzucił 5 zbiórek, 3 asysty, 1 blok i 1 przechwyt w ciągu 30 minut gry. Kings wygrali 109:95. 

Tuż po zakończeniu rozgrywek mówił: "Planuję wrócić w przyszłym sezonie. Na 90% jestem przekonany, że to będą moje ostatnie rozgrywki. Myślę, że czas już na mnie. No może dwa lata. Ale w tej chwili myślę tylko o tym najbliższym. Na tym etapie kariery, przechodzi się przez sezon i pyta samego siebie 'jak się czuję?'. W zasadzie to wakacje determinują wszystko. Mówiłem to wiele razy, powtórzę raz jeszcze - lato to najważniejsza część roku dla starszych zawodników takich, jak ja, Dirk i inni weterani. Wakacyjne przygotowania do nowego sezonu, to prawdopodobnie najtrudniejsza do zrobienia rzecz, kiedy zbliża się koniec kariery. Zawsze mówiłem, że przestanę grać, kiedy nie będę już w stanie zmotywować się do ciężkiej pracy latem, by być gotowym na trudy sezonu. Nigdy nie przystąpiłbym do rozgrywek nieprzygotowany. To by był z mojej strony brak szacunku do tej gry. Myślę, że te wakacje będą najtrudniejsze w mojej karierze. Teraz czuję się świetnie, a to zawsze dobry znak przez zbliżającym się latem."

czwartek, 26 lipca 2018, ludwisarz

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: